Rejs bez sternika

Przewodnik z 1936 r. uzupełniany współczesnymi fotografiami przez portal - Linia Północna - Andrzeja Badowca.

POWRÓT
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Bibljoteczka Regionalna „Naszego Głosu“ Nr. 3

 

 

 

 

 

POJEZIERZE

AUGUSTOWSKO‑SUWALSKIE

 

 

 

 

PRZEWODNIK KRAJOZNAWCZY

I TURYSTYCZNO-LETNISKOWY

 

 

 

W OPRACOWANIU KOMITETU
REDAKCYJNEGO „NASZEGO GŁOSU”

 

 

 

 

 

CENA 60 GR.

 

1 9 3 7

NAKŁADEM KOMITETU OBYW. POJEZ. AUGUSTOWSKO-SUWALSKIEGO.

KOMITIET WYDAWNICZY. PRZEW. STAR. POW.
STEFAN EJCHLER. - CZŁONKOWIE DYR. WŁ. KRU-
-SZEWSKI, PREZ. Z. N. P. Z. WARAKOMSKI, NACZ.
W. WEGNER, KIER. BIURA TUR. W AUGUSTOWIE
K. DUNIN-MARKIEWICZ, P. A. CHLUPICKI.

 

KOMITET REDAKCYJNY. PRZEW. J. WITEK. -
CZŁONKOWIE, B. CHUDZIK, J. FIGIEL. A.. KARP,
H. KODŹ, L. KOFFLER.

 

WSPÓŁPRACA. P. P. WŁ. FEINER, WŁ. KRUSZE-
WSKI, M. MOŚCICKI, CZ. NIEMIRYCZ. W. WEGNER.

ZDJĘCA. J. ROTSZTEJN, CH. ŁAPP, A. WORO-
TYŃSKI, W. FEINER, H. KODŹ, K. JAROSZYŃSKI.

 

ADMINISTRACJA. p. A. OBIEDZIŃSKI.

 

KLISZE WYKONANO W CYNKOGR. F. ZANIEW-

SKIEGO WILNO.

 

ODBITO CZCIONKAMI DRUKARNI KLOTYLDY

DARGIELOWEJ SUWAŁKI.



PRZEDMOWA

 

Oddając Szanownym Czytelnikom nasz Przewodnik po Pojezierzu Augustowsko-Suwalskiem winniśmy parę słów wyjaśnienia.

Chociaż jest on produktem czteroletniej pracy poznawczej nad Pojezierzem Augustowsko-Suwalskiem uważamy, że nie jest on jeszcze tym, czym chcielibyśmy go uczynić. Mimo to sądzimy, że w najbliższych latach, kiedy jeszcze nie ma żadnego przewodnika, obejmującego całość Pojezierza, – zadanie swoje spełni.

Opracowany został zespołowo i jest wyrazem współpracy nie tylko członków Komitetu Redakcyjnego, ale i wielu osób, będących poza Komitetem, a bliżej współpracujących w swoim czasie z redakcją „Naszego Głosu“.

Przewodnik ten, będący wyrazem ofiarności i bezinteresowności ludzi współpracujących przy jego wydaniu i obywateli miasta Augustowa i Suwałk, którzy dali pieniądze na koszta druku, celowo kalkulujemy w cenie 50 gr. bowiem chcemy, by każdy przybywający do nas, zwłaszcza z młodzieży szkolnej, licznie co roku odwiedzającej nasze pojezierze, mógł sobie taki egzemplarz nabyć i pewniej a korzystniej poruszać się w terenie.

Jednocześnie zwracamy się do P. T. Czytelników o łaskawe nadsyłanie nam swoich uwag i życzeń, byśmy następne wydanie uczynić mogli bardziej pożytecznem i celowem z punktu widzenia potrzeb turystyki i ruchu letniskowego.

Kom. Wyd. i Red.

Czerwiec 1936 r.

Augustów, Plac Piłsudskiego 43.


CZĘŚĆ I

 

KRAJOZNAWSTWO

 

Pod. red. JÓZEFA WITKA

 

POJEZIERZE

POŁOŻENIE I OBSZAR

Pojezierze Augustowsko-Suwalskie wciśnięte jest klinem na północ między granice Prus Wschodnich i Litwy, a na południu ograniczone doliną bagienną rzeki Biebrzy. Obejmuje teren o obszarze 4281 km2 i podzielone jest na dwa powiaty: suwalski i augustowski po linię Dąbrowa-Sopoćkinie, t. zn. bez jego skrawka południowo-wschodniego.

KRAINA POLODOWCOWA

Takie określenie nasuwa się: każdemu obserwatorowi po pierwszym zetknięciu się z pojezierzem. Jest ono rezultatem działalności lodowca, któremu zawdzięcza urozmaiconą rzeźbę swej powierzchni. Lodowiec pozostawił ciekawe okazy morenowe, był tym mistrzem, pod potężnem dłutem którego powstało wiele piaszczysto-żwirowych, a niekiedy gliniastych zwałów i wzgórz, oraz moc dolin i kotlin; on pokrył tę ziemię głazami narzutowemi, z których większe okazy spotyka się nad jez. Hańczą, w okolicach wsi Krzywólka i osady Sopoćkinie. Znajdują się tam również w pobliżu pokłady kredowe. On wreszcie takie w czasie topnienia wypełnił wszelkie zagłębienia i przystroił je lśniącemi barwami mnóstwa mniejszych i większych jezior, rozrzuconych po całem pojezierzu.

Północna część pojezierza jest bezleśną wyżyną, najwięcej pofałdowaną i wznoszącą się ponad 200 m nad poziomem morza. Najwyższe wzniesienie[*] (299 m n.p.m.) leży blisko granicy litewskiej na lini i Przerośl-Wiżajny. W stronie południowej teren pojezierza znacznie opada aż do poziomu poniżej 100 m n.p.m.

KRAINA JEZIOR I LASÓW

Po bezpośredniem zetknięciu się z tą ziemią polodowcową, z jej szatą roślinną i bogactwem różnorodnych jezior sformułuje się nam drugie określenie, bliższe i dokładniejsze: Pojezierze Augustowsko-Suwalskie jest krainą wiecznych jezior i szumiących majestatycznie borów i lasów. Wielka ilość jezior, mniejszych i większych, rozrzuconych w zagłębiach krainy polodowcowej, jest wybitną cechą krajobrazu pojezierza. Spotykamy na tej ziemi przeszło 300 jezior o powierzchni ponad 1 ha i około 200 mniejszych jeziorek. Większość ich ma charakter rynnowy, o kształtach wydłużonych, bardzo często o brzegach poszarpanych licznemi zatokami. Liczne z nich układają się w grupy, odznaczające się nadzwyczajną malowniczością i stanowiące wielce pociągający objekt turystyczny. Do takich grup należą: augustowska, wigierska, kleszczowiecka i inne. Wśród jezior suwalskich najgłębszym zbiornikiem śródlądowym całego Pojezierza Bałtyckiego jest jezioro Hańcza o głębokości 108 m. Największym zaś zbiornikiem wodnym w krainie jezior i lasów jest jezioro Wigry o powierzchni około 21 km2 i głębokości dochodzącej do 73 m. Od tych wielkich jezior mamy całą, skalę przejść do drobnych jeziorek leśnych, zwanych „sucharami“, bagnisk itd. Ta wielka ilość jezior i jeziorek o różnorodnej, bogatej rozmaitości kształtów z brzegami często stromemi, w dużej mierze pokrytemi lasem – sprawia, że te zbiorniki wodne, niby wielkie, duże i małe lustra naturalne ręką Stwórcy rozrzucone po ziemi na pociechę człowiekowi, – nadają całemu krajobrazowi swoisty urok i oryginalne piękno.

Przepływające przez różne części Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego rzeki, na ogół niewielkie, prawie zawsze okolone bagiennemi nizinami (np. Czarna Hańcza, Rospuda i Biebrza przede wszystkiem) należą do dorzecza Niemna, Narwi i Pregoły. Czarna Hańcza, należąca do największych naszych rzek, jest dopływem Niemna. Kanał Augustowski z wieloma jeziorami, włączonemi w jego systemat, łączy je Biebrzą, stanowiąc arterję wodną między systemem Niemna i Wisły. Jednocześnie tworzy on w ten sposób szereg szlaków pięknych i dogodnych dla wycieczek kajakowych. O ile malownicza część północna pojezierza, dzięki urozmaiconej rzeźbie terenu, jest na ogół pozbawiona większych lasów i określić ją można jako okolicę jezior i wzgórz, o tyle cześć południowo-wschodnia, począwszy od Wigier pokryta jest lasami iglastemi (sosna, świerk), przechodząc stopniowo w kompleks Puszczy Augustowskiej, będącej niepospolitym objektem leśnym, pełnym pierwotnego uroku, majestatycznej ciszy i niesamowitego czaru dobroczynnej natury puszczańskiej. W dawnych, zamierzchłych czasach była ona niewątpliwie o wiele bogatszą, skoro dziś jeszcze stanowi około 60% pokrycia całej powierzchni pojezierza. Poprostu, Pojezierze Augustowsko-Suwalskie musiało być kiedyś jedną wielką puszczą o nadzwyczaj rzadkiem zaludnieniu. Jeszcze dziś osiedla jedne do drugich położone są na znacznej, zwłaszcza w części puszczańskiej, niespotykanej (poza Polesiem bagiennem) w Polsce odległości. Jest to ziemia ongiś wymarłych Jadźwingów, a dziś prawie w 100% polska z krwi i kości, z ducha i dziejów, które dla lepszego zrozumienia i głębszego odczucia tego na wskroś pierwotnego i pięknego zakątka pokrótce przedstawimy.

DAWNY KRAJ JADŹWINGÓW

W olbrzymich puszczach, nad brzegami jezior bogatych w rybę i zwierzynę łowną mieszkał lud dziki i bitny, zwany Jadźwingami. Lud ten był pokrewny Prusakom, Ło­ty­szom i Litwinom, o czym świadczy sama nazwa Jatwa podobnie, jak Litwa, Łot-wa.

W okolicach Rajgrodu, Augustowa i Suwałk, aż do rzeki Leki, dziś Łekiem, albo Łykiem zwanej, w pobliżu Grajewa, miał on swoje pierwotne siedziby. Nazwa Jadźwingów (albo Uźwingów) znaczyła tyleż, co mieszkaniec zakącia, pokucia i nadana była przez ludy, żyjące zwarcie na północy, swym południowym sąsiadom. Nie mając wielkiego pojęcia o uprawie roli, chętnie posuwali się Jadźwingowie na południe ku Mazowszu, które nęciło ich swoimi łupami, głównie niewolnikiem, nadającym się do uprawy roli i stanowiącym cenną zdobycz tego walecznego, ale na niskim poziomie kultury stojącego plemienia. Jadźwingowie chętnie również pomagali innym ludom łupieżczym, napadającym na Polskę, a nawet w 1043 roku wspólnie z Masławem wystąpili przeciw Kazimierzowi Odnowicielowi.

Korzystając z osłabienia Polski, posunęli się na południe, opanowali połać Pod­la­sia nad Bu­giem w okolicy Dro­hi­czy­na po Łuków i stamtąd niepokoili Polskę systematycznemi napadami, przedsiębranemi bądź samodzielnie, bądź łącznie z Litwą, bądź z książętami polskimi, walczącymi pomiędzy sobą. Tak było w 1243 roku, kiedy Konrad Mazowiecki wezwał ich przeciwko Bolesławowi Wstydliwemu, tak było potem, kiedy Świętopełek pomorski pozyskał ich przeciw Krzyżakom. Poznawszy z biegiem czasu bogactwo ziem Polski, w 1269 roku wspólnie z Litwą splondrowali w sposób straszny Kujawy i unieśli stamtąd wielkie łupy w ludziach i bydle.

Leszek Czarny w 1282 roku rozprawił się ostatecznie z Jaćwieżą gromiąc ich we własnych nadnarwiańskich terenach. Pozbawione możności łupienia sąsiednich krajów, ludy Jatwieskie zlały się z kolonizującą tę ziemię ludnością mazowiecką od zachodu i ludnością ruską na południe od rzeki Biebrzy. Dziś jeszcze wyraźną granicę etnograficzną, charakteryzującą dawniejsze wpływy kolonizacyjne, stanowi rzeka Biebrza alba Bobra. Na północ jest ludność o typie mazurskim, a na południe od Biebrzy zaznaczają się przejściowe wpływy rutenizacyjne.

KOLONIZACJA

Tereny te wskutek ścisłego przylegania do ziemi rdzennych Lachów nazywane były Pod­la­szem i wskutek naturalnych tendencyj językowych formę Pod­la­sia przybrały. Utworzone na początku XVI wieku (1520) województwo pod­la­s­kie posiadało kształt podłużnego klina pomiędzy historycznemi krainami Korony i Litwy. Linia z Augustowa przez Rajgród, Knyszyn, Suraż, Brańsk, Dro­hi­czyn, Międzyrzec do wsi Gęsi pod Parczewem stanowiłaby orjentacyjny trzon etnicznego Pod­la­sia. Po uspokojeniu, jakie zapanowało na tej ziemi, ludność mazurska zamieszkująca zachodnie jej połacie, wzmocniona została jeszcze przez płodną, szla­ch­tę mazowiecką, wyzyskującą, przyrodzony teren kolonizacyjny, jakim było Pod­la­sie głównie w okolicach Rajgrodu, Goniądza, Ty­ko­ci­na, Wysoko-Mazowieckiego, Cie­cha­no­wa, Ster­dy­ni, So­ko­ło­wa. Ze wschodu napływał lud rusiński, który kolonizował okolicę Biel­ska, Klesz­czel, Miel­ni­ka i Kon­stan­ty­no­wa. Resztki Jadźwingów schroniły się w puszczach wschodnich, ślad jednak ich dawniejszego pobytu zachował się w nazwach siedzib, uprzednio przez nich zamieszkiwanych (wieś Jatwież, obok Sopoćkiń).

Po połączeniu się w XV wieku Polski z Litwą powstały spory o przynależność Pod­la­sia. Korona, opierając się na bulli Ignacego IV, który ziemie jatwieskie przyznał Bolesławowi Wstydliwemu i Kazimierzowi Kujawskiemu, żądała przyłączenia bez ograniczeń Pod­la­sia do Korony. Litwa znów, opierając się na zrzeczeniu się Kazimierza Wielkiego południowego obszaru od rzeki Biebrzy z Biel­skiem, Dro­hi­czy­nem i Miel­ni­kiem, na rzecz Kiejstuta, żądała włączenia tego obszaru do Litwy. I Krzyżacy takie wystąpili z pretensją. Kazimierz Jagiellończyk, niechętny książętom z Mazowsza, nie przeciwdziałał wybuchowi wojny pomiędzy książętami mazowieckimi a litewsko-ruskim i w rezultacie przyłączył cały obszar Pod­la­sia do Litwy.

Dopiero Zygmunt Stary kreował w 1520 r. województwo Pod­la­s­kie, a ostateczny kształt, jaki ono zachowało aż do 1795 roku, nadany mu został w 1569 roku przez Zygmunta Augusta w Lub­li­nie.

Całe Pod­la­sie dzieliło się na trzy ziemie: biel­ską, dro­hi­c­ką i miel­ni­c­ką. Dzisiejsza południowa połać Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego aż po granicę miasta Augustowa – stanowiła północny obszar ziemi biel­skiej.

Po 1795 roku Mazowsze i część województwa trockiego, która dziś wchodzi w skład powiatu suwalskiego przypadły Prusom, a lewobrzeżna połać nad Bu­giem dostała się Austrji. Zerwane nici nie zostały nawiązane aż po dzień dzisiejszy, gdyż odrębne drogi rozwojowe, któremi obie części Pod­la­sia poszły, wytworzyły pewne różnice. Dziś dopiero rany te zabliźniają się, łącząc większy obszar dawniejszego Pod­la­sia w granicach województwa bia­ło­s­toc­kie­go. Dokonany w 1807 roku ponowny podział pozostawił północny obszar od rzeki Biebrzy przy Księstwie Warszawskiem, a później Królestwie Kongresowem. W roku 1815 usiłowano przywrócić nazwę województwa pod­la­s­kie­go, nadając to miano jednemu z ośmiu województw. Jednak w składzie tego województwa była już tylko niewielka połać historycznego Pod­la­sia obok Mazowsza, części województwa lu­bel­s­kie­go i brzeskiego, (województwo augustowskie). W 1834 roku zmieniono dawniejszą nazwę województwa na gubernję, a w 1864 r., zarzuciwszy i nazwę augustowską – utworzono gubernję suwalską, która przetrwała lat pięćdziesiąt do 1914 r.

ZA KSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO I
KROLESTWA KONGRESOWEGO

Krótki okres pozornej samodzielności w latach l807-1813, to jest za czasów Księstwa Warszawskiego, przyniósł zmiany na pojezierzu naszem, gdyż w granicach departamentu łomżyńskiego utworzone zostały podprefektury czyli powiaty. Między innemi utworzona została wówczas podprefektura dąbrowska z siedzibą w Augustowie. W 1816 roku, po rekonstrukcji ustroju administracyjnego, departament łomżyński uległ podziałowi na województwo płockie i augustowskie, a dawniejsze podprefektury, tworzone na wzór francuski, ustąpiły miejsca powiatom. Z czasów Królestwa Kongresowego zanotować należy na naszym terenie ożywioną działalność w dziedzinie budowniczej oraz przeprowadzenie Kanału Augustowskiego, który jest z jednej strony dowodem mądrości politycznej ks. Ksawerego Drucko-Lubeckiego, a z drugiej strony świadectwem wysokiego usprawnienia korpusu inżynierii wojska Królestwa Polskiego.

Ponieważ kanał ten stał się arterją o pierwszorzędnem znaczeniu spławnem, warto jego historji poświecić kilka słów.

KANAŁ AUGUSTOWSKI

Królestwo Kongresowe, małe obszarem i otoczone ze wszystkich stron komorami celnemi, z rozpoczynającym się dopiero rozwijać przemysłem, skazane było przy wywozie artykułów rolnych na łaskę państwa pruskiego. Zboże i jego pochodne produkty były od wieków zasadniczym źródłem utrzymania i dobrobytu Polski, nic się też i w Królestwie Kongresowym nie zmieniło. Wobec braku własnych niezależnych arteryj wywozowych i zahamowania przez Prusy wywozu Królestwo było narażone na olbrzymie straty. Deficyt w budżecie handlowym w ciągu tylko jednego roku wyniósł około 40 miljonów złotych. Toteż w miarę posuwania się wojsk rosyjskich za uchodzącemi z Rosji wojskami Napoleona, wszczyna dyplomacja niemiecka gwałtowne starania o utrzymanie posiadłości polskich nad Bałtykiem pod swoim zaborem w zamian za zaofiarowaną nieograniczoną swobodę handlu dla całego obszaru dawnych ziem polskich. Pod pretekstem rzekomych dobrodziejstw tego tytułu Prusy spowodowały usunięcie z Kongresu Wiedeńskiego sprawy dostępu do morza dla Królestwa Polskiego i stworzyły północne granice, które miały przetrwać z górą sto lat. W związku z grą dyplomatyczną pomiędzy Fryderykiem Wilhelmem III a Aleksandrem I o wykonanie traktatu wiedeńskiego przy „życzliwem współdziałaniu” osławionego Nowosilcowa zawarto 15 grudnia 1815 r. w Akwizgranie konwencję międzypaństwową, która nie wykorzystała wcale poprzednich deklaracyj rządu pruskiego i określiła cła wywozowe dla towarów polskich, wywożonych z Królestwa na 4% ceny towaru. Stan taki przyczynił się do kompletnego podcięcia bytu całego handlu zbożowego i tranzytowego Królestwa Kongresowego. Wobec jednak gwałtownego protestu polskich sfer handlowych, jak również wobec faktu narażenia samej Rosji na stratę przez te nieumiejętnie prowadzone rokowania, konwencja ta wkrótce została wypowiedziana. Sprawa weszła ponownie w orbitę gier dyplomatycznych i dopiero objecie przez Lubeckiego teki ministra skarbu Królestwa nadało tej sprawie pożądany obrót. Przede wszystkiem pod jego wpływem, na znak protestu przeciw wysokim cłom na towary, została zainicjowana wojna celna pomiędzy Królestwem a Prusami. Wojna ta, prowadzona samoistnie przez Królestwo przy niechętnem stanowisku petersburskiej kliki, miała na celu zasadniczą obniżkę ceł pruskich. Z drugiej znów strony sam fakt wojny celnej posłużył Lubeckiemu za doskonały pretekst do uzyskania zgody rządu na budowę kanału, który by możliwość takiej izolacji ze strony Prus raz na zawsze usunął. Podczas konferencyj w 1824 r. Lubecki w dalszym ciągu wysuwał na pierwszy plan sprawę budowy kanału. Dyplomacja pruska szydziła z projektów Lubeckiego i do ustępstw żadnych początkowo nie była skłonna. Dopiero, kiedy Lubecki, dzięki swemu niesłychanemu uporowi, zdołał uzyskać rozkaz ks. Konstantego na użycie sił wojskowych do budowy kanału, dyplomaci pruscy zmienili stanowisko, dając dowód dużego zrozumienia dla tego w swoim rodzaju genjalnego przedsięwzięcia. Ustępstwa rządu pruskiego nie zniechęciły jednak Lubeckiego i sprawę budowy kanału forsował energicznie naprzód. W pierwotnym projekcie jego kanał ten miał na celu połączenie Królestwa z Windawą, naówczas portem wewnętrznym w obszarze celnym rosyjskim, dziś znajdującym się na Łotwie. Do wykonania jednak całości tego planu nie doszło. Z goryczą pisze o tem J. Prądzyński, realizator tego wspaniałego pomysłu.

Młody ten oficer, zdobywszy w szeregu kompanij pod Napoleonem szlify oficerskie, dzięki niesłychanemu pędowi do samokształcenia i wybitnym zdolnościom, posuwa się po szczeblach hierarchji wojskowej dość szybko i rok 1826 zastaje go, jako ppułkownika w. p. w Warszawie. Z polecenie gen. Hauke, „naczelnika korpusu uczonych”, opracowuje on plan i osiada na stałe w Augustowie. Wstąpiwszy tu w związki małżeńskie, buduje dom i żywi nadzieję, że pomyślne przeprowadzenie planu budowy uczyni go najpoważniejszym kandydatem na stanowisko dyrektora kanału. Rachuby jego okazały się płonne. Zamieszany w spisek Towarzystwa Patrjotycznego w Warszawie, zostaje w 1826 roku uwięziony na blisko trzy lata., budowę zaś kanału w czasie jego nieobecności przeprowadza gen. Malletski (Mallet). Prądzyński z goryczą odzywa się o realizacji Malletskiego, który przywłaszczył sobie plany autorskie i zmienił wymiary kanału, budując go szerszym, niż on sam projektował. Jak się okazało Prądzyński w danym wypadku nie miał racji. Według jego zdania bowiem budowa kanału tylko od Narwi do Niemna kosztem dość poważnej sumy około 20 miljonów rubli mijała się z celem. Przyszłość jednak pokazała, pesymizm Prądzyńskiego nie był całkowicie uzasadniony. Kanał Augustowski od momentu uruchomienia stał się główna arterją spławu drzewa do Gdańska i Kłajpedy. Z tem wszystkiem pierwotny zamiar projektodawcy, wybudowania kanału do Windawy, jak widzimy, nie został doprowadzony do skutku, niemniej jest on dokumentem epoki, świadectwem wytrwałości i umiejętności polskiego „korpusu uczonych” i trwałym pomnikiem dwu wielkich ludzi Lubeckiego i Prądzyńskiego.

Z ROKU 1830-31

Udział Augustowa i Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego w Powstaniu Listopadowem związany jest ściśle z historją kampanji generała Dezyderego Chłapowskiego na Litwę i Wilno, a także z losami bitwy pod Ostrołęką.

Pod Ostrołęką stoczono bitwę, która rozmiarami swoich strat nie miała równej w całej kampańji 1830-31 roku. Wskutek wycofania się oddziałów polskich do Warszawy, generał Giełgud, który w operacjach nad Narwią nie brał udziału, został odcięty, a przez cofnięcie się oddziałów pod dowództwem Skrzyneckiego, pozostawiony samemu sobie.

Na wniosek Dembińskiego polecono gen. Giełgudowi połączyć się z Chłapowskim i prowadzić działania wojenne zakrojone na szerszą skalę na terenie W. Księstwa Litewskiego.

27 maja gen. Giełgud spalił mosty w Łomży i ruszył na Litwę drogą na Augustów. Celem jego było zajęcie Wilna, utworzenie rządu i prowadzenie wojny w wielkim stylu.

Po połączeniu się z partyzantami województwa augustowskiego pod dowództwem Zaliwskiego w liczbie 1200 ludzi – korpus jego liczył około 12 tysięcy żołnierzy i był w stanie szybkimi marszami zdobyć Wilno. Niestety, nie zdołał on stanąć na wysokości zadania i zawiódł całkowicie pokładane w nim nadzieje.

W przedniej straży szedł pułkownik Sierakowski, który pod Rajgrodem natknął się na Sackena w sile 5800 żołnierzy i 14 armat.

Pułkownik Sierakowski, odbudowawszy most na rzece Łek pod Grajewem, połączył się z powstańcami augustowskimi, którzy na wieść o zbliżaniu się większych sił polskich pośpieszyli do niego. Dotąd kryli się oni w lasach około wsi Jasionowa, Polkowa i Kopytkowa, a działaniami swemi skutecznie powstrzymywali marsz wspomnianego gen. Sackena. W Grajewie połączyły się oddziały gen. Dembińskiego i pułk. Sierakowskiego i ogólne dowództwo nad nimi objął Dembiński, nakazując wymarsz na Rajgród.

Pomiędzy Czarną Wsią a Rybczyzną rozpoczęły się pierwsze działania wojenne. Sierakowski, dowiedziawszy się o marszu głównego korpusu Giełguda na Litwę, zamierza zwabić Sackena na równinę w okolicy Mieczów, by go na dogodniejszym terenie zniszczyć.

Plan Sierakowskiego, zmierzający do oskrzydlenia Sackena od strony wsi Dreństwo nie uzyskał aprobaty Dembińskiego. Zawiódł również gen. Giełgud, rozporządzający poważną siła zbrojną. Zbyt powolny marsz pozwolił Sackenowi na zorjentowanie się w niebezpieczeństwie i cofnięcie się do Rajgrodu, gdzie z prawej strony zasłonięty został jeziorem Rajgrodzkiem, a z lewej jeziorem Dreństwem.

Dembiński zorjentował się wkrótce, że ten, kto zajmie Rajgród, zdecyduje o wygranej, wydaje wiec rozkaz jeździe poznańskiej pod dowództwem Mycielskiego zdobycia miasta.

Bohaterski atak szwadronu jazdy na miasto, pełne piechoty, nie udał się, Mycielski poległ, a oddział jego został zdziesiątkowany.

Następujący korpus Glełguda zmusił Sackena do ustąpienia i ufortyfikowania brzegu nad rzeką Jegrznią.

Po czterogodzinnej obronie, kiedy oddział pułkownika Kosa przeszedł rzeczkę pod Budami Rybczanemi, Sacken cofnął się do Augustowa, pozostawiając wolną drogę Giełgudowi.

Poprzednie powodzenia Chłapowskiego i obecna bitwa pod Rajgrodem, mimo całą nieudolność dowodzącego, męstwem tylko żołnierza wygrana, postawiła całą Litwę na nogi i obudziła szalony entuzjazm dla sprawy powstania.

Z ROKU 1863

Wedle historyka rosyjskiego prof. M. Berga powstanie styczniowe na naszych ziemiach, mianowicie w b. gubernji augustowskiej, początkowo miało przebieg dość łagodny. Mieszana ludność b. gub. augustowskiej udaremniała agitację powstańczą, ponadto społeczeństwo suwalskie nie odznaczało się dążnością do odosobnienia, lecz brało żywy udział w życiu towarzyskiem.

Od 1860 r. współżycie z urzędnikami i rodzinami rosyjskiemi zaczyna słabnąć, aż w końcu 1860 r. i podczas karnawału 1861 r. dochodzi do demonstracyjnego zerwania stosunków pomiędzy oboma społeczeństwami. Wieść o pięciu poległych podczas manifestacji warszawskiej wywołała olbrzymie wrażenie w Suwałkach. Kościół przez pięć dni dzień i noc był otwarty. 22 marca 1861 r. za zezwoleniem gubernatora Fersena urządzono nabożeństwo, podczas którego śpiewano rewolucyjny hymn: „Boże, coś Polskę”. Na skutek odezw Komitetu Stołecznego urządzono w Suwałkach składkę na skarb narodowy, powszechne zaś wrażenie wywołało złożenie przez emeryta Szatyńskiego medali na ofiarę dla ojczyzny.

Potęgujący się coraz bardziej nastrój patrjotyczny całego pojezierza spowodował reakcję władz rosyjskich.

Wybitniejszych demonstrantów i podejrzanych pułkownik Kobro, komendant miasta, kazał uwięzić. Społeczeństwo jednak było tak już podniecone, że zażądało energicznie od gubernatora uwolnienia więźniów. Chcąc, nie chcąc, pułk. Kobro zmuszony był uwolnić wszystkich, zaaresztowanych ku nieopisanemu entuzjazmowi tłumu. Przy tej okazji samego pułkownika obrzucono błotem.

Dotknięty do żywego pułk. żandarmerji Kobro doniósł o tem zajściu do Petersburga, skąd przysłano naczelnika wojennego, generała porucznika Rudanowskiego.

Ten tak się gorliwie wziął do rzeczy, że wkrótce musiał go zastąpić inny naczelnik wojenny pułk. Raden. Ostatni rzekomo miał mieć więcej taktu i dyplomatyczniej chodził koło wzburzonego społeczeństwa. Podniecenie umysłów było jednak tak duże, że obywatelstwo zupełnie jawnie urządzało ciągłe zjazdy, zbierało składki na Skarb Narodowy i wszelkie ofiary.

Prym śród agitatorów dzierżył niejaki Karol Jastrzębski, dzierżawca folw. Kiszna Wielka, niegdyś oficer rosyjskiej gwardji w Mos­kwie, zesłany na Kaukaz za przewinienia w 1820.

Wszystko jednak ujął w swoje ręce niejaki Chądzyński, emisarjusz Komitetu Narodowego. Ten wzburzył opinję i przygotował grunt pod powstanie w sposób zgoła metodyczny.

Ciągle urządzano patrjotyczne obchody, a to na pamiątkę unji Polski i Litwy: 12 sierpnia 1861 r. na moście w Marjampolu[*], albo też przygotowywano nowe demonstracje.

Postanowiono wznieść w Suwałkach statuę św. Jadwigi, błogosławiącej syna Henryka Pobożnego na bój z niewiernymi. W rezultacie stanęło na statui Matki Boskiej z piaskowca, wykonanej przez Feliksa Krasuckiego, rzeźbiarza z Warszawy.

Podstawa statui miała mieć cztery symboliczne płaskorzeźby, a mianowicie: poprzednio projektowaną św. Jadwigę, błogosławiącą Henryka Pobożnego, św. Józefata z toporem w głowie, św. Andrzeja Bobolę, zabitego przez kozaków w dniu 17 maja 1657 r. pod Janowem Poleskim i św. Kazimierza.

Składki sypnęły się obficie, nawet sam Raden, gubernator Korytowski i inni dostojnicy dali na ufundowanie powyższej statui.

„Lojalna” jednak rada miejska zaprotestowała przeciwko wybudowaniu figury. Po wielu trudnościach i komplikacjach za zezwoleniem Wielopolskiego poświęcono wreszcie figurę Matki Boskiej przy udziale olbrzymiej ilości ludzi.

Sam fakt ten dał powód do wzmożenia patrjotycznej akcji tak, że w tydzień po wybuchu powstania w dniu 30 stycznia w Antoniowie formuje się pierwszy oddział powstańczy pod dowództwem wspomnianego już Jastrzębskiego.

Oddział jego, złożony z kwiatu młodzieży patrjotycznej, słabo zresztą uzbrojony, w pierwszych dniach swego istnienia zmuszony był stoczyć bitwę pod Czystemi Budami z wojskami rosyjskiemi pod dowództwem generała Lichaczewa.

Przytłaczająca przewaga nieprzyjaciela mimo bohaterskiej postawy powstańców, sprawiła, że oddział zmuszony był ratować się ucieczką, a dowództwo, po rozsiekanym dosłownie w czasie bitwy Jastrzębskim, objął Mirecki, nauczyciel z Marjampola.

Stosownie do przyjętej przez powstańców taktyki, zgromadził on ponownie oddział w lasach pieńskich.

Pojawienie się szeregu oddziałów powstańczych szachowało siły rosyjskie. Partyzancki sposób wojowania nużył najeźdźcę, nie pozwalając mu wystąpić do bitwy, wobec ruchliwości powstańców.

Jedną z ważniejszych bitew, jaką oddziały polskie stoczyły, była bitwa pod Białaszewem, gdzie do walki wystąpił oddział, liczący podobno około tysiąca ludzi.

Los tej bitwy, jak i wielu podobnych, był ten sam. Pomimo odniesionego zwycięstwa, nigdy nie można było wykorzystać jego skutków wobec charakteru samej walki.

Po potyczkach pod wsiami: Mańki, Jaszwiły Małe i Mikiczyn resztki oddziałów skryły się w lasach sztabińskich.

Przeciwko temu oddziałowi wysłano z Kowna podpułkownika Karpowa z oddziałem, złożonym z półtrzeciej kompanji piechoty, 40 strzelców celnych i 120 konnych strażników pogranicznych.

Kolumna ta rozproszyła ostatecznie oddział powstańczy pod dowództwem Andruszkiewicza.

Wtedy dopiero na widownię występuje dowódca sił zbrojnych województwa augustowskiego – Wawer, sędziwy wówczas już człowiek.

Właściwe jego na­z­wi­s­ko – Konstanty Ramotowski. W 1831 r. bierze on udział w wojnie jako porucznik 4 pułku piechoty. Po upadku powstania Ramotowski wyjeżdża do Francji i wstępuje do Legji Cudzoziemskiej. W Algierze żeni się z Francuzką i nie ma zupełnie zamiaru wracać do Ojczyzny.

Na wieść jednak o powstaniu zjeżdża z powrotem do kraju, gdzie ma brata w powiecie augustowskim.

Tu na zebraniu, obwołany wojewodą, podejmuje akcję powstańczą i daje się bardzo we znaki wojskom rosyjskim.

Za oddziałami powstańczymi przez dziesięć dni krążył i ścigał podpułkownik Artemiew, aż stoczył bitwę pod wsią Kaletami.

Po bitwie tej Wawer cofnął się do województwa płockiego, ale tradycja walki o niepodległość pozostała i żyje do dnia dzisiejszego w nazwach, podaniach i legendach. Specjalnie znane i głośne jest uroczysko „Kozi Rynek” w nadleśnictwie Krasnem, gdzie oddziały Wawra wycięły w pień – jak mówi legenda – oddział kozacki. W ogóle rok 1863 na ziemiach Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego jest rokiem nieomal że masowego ruchu wolnościowego…

PUSZCZA AUGUSTOWSKA

Po dawnych rozległych puszczach polskich zostały dziś tylko resztki. Taką resztką potężnej puszczy, ciągnącej się ongiś od Pułtuska aż po Białowieżę, jest nieznana szerszemu ogółowi w Polsce Puszcza Augustowska. W dziejach, krajobrazie i kulturze Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego jest obiektem nieomal że o wszechstronnem znaczeniu. Uroczyska, rozsiane po całej puszczy, i mnóstwo legend, związanych z niemi, nazwy i wspomnienia, kurhany, mogiłki, krzyże, ślady okopów, pozostałości poszarpanych drzew z zagojonemi ranami, zwłaszcza z okresów walk i bojów od 1914 roku aż po rok 1920, są widomemi znakami zmagania się w borach i lasach puszczańskich ducha i krwi narodu z zaborcami i wrogami Polski. W zmaganiach tych wielce ucierpiała puszcza sama, ale to jej cierpienie świadczy o roli, jaką odegrała w historji narodowej ta zapomniana i nieznana ziemia o przeważającej ilości szumiących sosen i szemrzących świerków. Porastają one ubogą, żwirową, piaszczystą i bagnistą ziemię polodowcową zawsze ciekawemi, a często pięknemi lasami i borami, które są głównym składowym elementem krajobrazu i jego piękna w całości. Dostarczają przeżyć pouczających i podniosłych, cichych i spokojnych, mocnych i trwałych miejscowemu i przybywającemu tu człowiekowi. Darzą go obfitością smacznych jagód i mnóstwem grzybów, dostarczają drewna i pracy oraz wielu innych darów, – słowem, wyciskają swoje piętno na człowieku i całej kulturze. Zatem wartość i znaczenie puszczy to nie tylko (jak to się zazwyczaj sądzi) miljony metrów drewna, używanego w kraju i wywożonego poza jego granice, ale i naturalne i kulturalne wartości, z których moc wynosi każdy, kto z nią choć przez chwilę, lub dni kilka sercem i rozumem obcuje.

O tem obcowaniu, a zarazem znaczeniu puszczy Ferdynand Antoni Ossendowski w szkicu literackim p.n. „Do puszcz! Nad jeziora!”, napisanym specjalnie dla „Naszego Głosu”, – tak pisze:… „Przyjechałem tam, aby dotknąć tej ziemi, aby ogarnąć ją wzrokiem pisarza, tym dziwnym wzrokiem, który automatycznie fotografuje wszystko – olbrzyma leśnego, rozległe rozlewiska jezior, a tuż obok na tej samej niewidzialnej taśmie, – ledwie dostrzegalną rysę, na głazie narzutowym i przelotny błysk w źrenicach przygodnego rozmówcy… Tę właśnie miłość do tego kraju kresowego wyczułem tak bardzo ostro w każdem słowie i spojrzeniu inteligencji miejscowej – od gospodarza powiatu – starosty i gospodarzy puszczy – nadleśniczych – do płomiennych publicystów, młodzieży szkolnej i jej kierowników… To sentyment czysty, zrodzony w sercu, z krwi, wyssany z mlekiem matki lub wchłonięty wraz z tajemną emanacją ziemi, powiewów żywicznych i wonnego oddechu jezior głębokich, kryjących w swej toni wielką zagadkę umiłowania tego pasa puszczańskiego przez mądrych Jagiellonów, o potęgę Polski troskających się nieustannie. Widać wiedzieli ci mądrzy zbieracze i obrońcy Polski mocarstwowej, jakie znaczenie skarby i potęgę posiada ta ziemia i spod przedhistorycznego lodowca wyłoniona i zdobna we wszystką krasę, od natury nadawaną, Wiedzieli na pewno, bo bije w oczy, śpiewa, oszałamia ta krasa przemożna i z niej, jak ze źródła żywego, tryska zdrowa miłość ojczyzny, pogodna duma narodowa, bezkresna odwaga, uświadomienie naszej siły i wiara, że hen, tam za puszczą wstało już promienne słońce świetnej przyszłości naszej, panowania ducha polskiego, co na przestrzeni wieków cuda tworzył i tu w tych borach milczących… Do puszcz! Nad jeziora! – wołam wielkim głosem, pragnąc, aby usłyszeli go turyści – starsi i młodzi, co marzą wyrwać się z zaduchu miejskiego, nabrać w płuca uzdrawiającej świeżości powietrza, wchłonąć czarowne, płynne złoto słoneczne i tajemniczą moc, którą oddycha Puszcza Augustowska, przeglądając się w bezdennych oczach swych jezior, obramowanych otokiem borów, rozświetlonych plamami złocistych spychów i zdziarów piaszczystych …”

Puszcza, zahaczając swemi północno-zachodniemi i północno-wschodniemi skrajami o powiat suwalski, rozsiadła się całym swoim masywem w powiecie augustowskim. Nieregularne granice zamykają teren puszczy w kształt nieforemnego siedmioboku, stykającego się prawie swemi wierzchołkami z Augustowem, Raczkami, Suwałkami, Sejnami, Sopoćkiniami, Lipskiem, Sztabinem i znów Augustowem.

Nie rozsiadła się ona na ziemiach żyznych, ani też nie korzysta z dobrodziejstw łagodnego klimatu. Wskutek tego nie może poszczycić się bogactwem gatunków roślinnych. Ale za to ma ona charakter majestatycznie ciemny i mroczny zarówno w słoneczne dni lata, jak jesienią i zimą. Świerk bowiem i sosna – to są zaklimatyzowani i wszechwładni panowie tej puszczy. Obejmuje ona obszar o przeszło 116 tysiącach ha, co mniej więcej wynosi 1100 km2 borów sosnowych, świerkowych i mieszanych.

Sosna, jako uboga proletarjuszka, stworzyła czyste bory wszędzie tam, gdzie ostatni lodowiec złożył piachy i żwiry. A więc na suchych gruntach, ubogich w związki chemiczne, na których żaden inny, jako więcej wymagający gatunek drzew, rosnąć nie może. Nie obawiając się konkurencji panuje całkowicie i tylko podobni proletarjusze z ziół znalazły tu swoje przytulisko. Są to borówki, czernice i brzusznice jak również mącznica i wrzos, poziomki, suche porosty, mchy oraz szereg gatunków traw, np. kostrzew, wiklina itp.

Wśród tych sosnowych borów najczęściej spotykamy rozległe jeziora o czystej wodzie, z niewielkiemi tylko zaroślami trzcin i sitowia w przybrzeżnych zatokach. Bór sosnowy brzegiem tych jezior stroi się jaśniejszą zielenią drzew liściastych. Czarna olcha wraz ze swoją siostrzycą szarą olchą dominuje w tym pierścieniu, przyjmując za współtowarzyszy szereg gatunków wierzby, leszczynę, czeremchę i, jakby na pociechę turystów, od czasu do czasu czarne porzeczki. W borach sosnowych panuje cały rok cisza. Nie spotykamy w nich ptactwa śpiewającego, gnieżdżą się tutaj tylko kruk, czapla, myszołów i dzięcioł. Należy tu jeszcze specjalnie podkreślić licznie występującego krzyżodzioba, którego jedynem pożywieniem są nasiona sosnowe. Ma on ich tutaj wielką obfitość. Losy swej rodziny wiąże krzyżodziób ze skromnemi darami sosny, gdyż pisklęta swe wysiaduje w okresie najsilniejszych mrozów – w okresie w którym masowo dojrzewają szyszki. Baczniej obserwując obrazy borów sosnowych, dostrzeżemy w nich, pomimo pozornej skromności, wiele ciekawych zjawisk. Oto jeszcze inny typ siedliska. Pod względem składu chemicznego jest ono tak samo bogate, ale bardziej może niewdzięczne dla innych drzew. Są to mianowicie wysokie torfowiska, które powstały na miejscu dawnych mniejszych i płytszych jezior. Sosna opanowała je niepodzielnie, jest jednak tutaj jakby inna, odmienna od piaskowej. Tworzy ona otwarte, przejrzyste laski o rzadko rozstawionych, karłowatych drzewach, mające w swem runie żurawinę, pijanicę i bagno, które nasyca powietrze duszną wonią, wydzielającą się obficie z jego wąskich i jakby skórzanych liści. Kwiecia tu, prócz białych większych kwiatów bagna i żurawiny, w ciągu całego roku nie widzimy. Pod niemi rosiczka w kilku gatunkach jest tu stałą mieszkanką, łowiącą błąkające się owady. Idąc temi moczarami ku wysokim borom, natrafiamy na coś, co nie jest pozornie ani lasem, ani bagnem. Wkraczamy bowiem w nieco wyższe sosny i pojedynczo rozrzucone świerki. Okryte są one często szarą masą porostów, zwiastujących kres ich rozwoju, a więc jakby na próbę rzucone przez zwartą ścianę lasu, podszyte obficie bielą brzozy niskiej, która tu wespół z paprociami i trzciną tworzy jakby zwarty młodnik lasu liściastego. W gruncie rzeczy jest to specyficzna asocjacja na torfowiskach typu przejściowego, gdzie panującym gatunkiem jest brzoza niska. Pojedynczy zaś usychający świerk świadczy nam o przyszłości terenu. Mianowicie o tem, że las zdradza tu chęci zaborcze, robi próby nasuwania się na bagno, na którem szereg pionierskich pokoleń musi zginąć aby utorować drogę przyszłemu lasowi. Przechodząc poprzez różne typy boru sosnowego, począwszy od suchych na piaskach aż po bagienne, wkraczamy na niższe tereny, na których gleba z większą masą próchnicy, obficiej nawodniona, daje możność bytowania gatunkom bardziej wymagalnym i bardziej strojnym, takim jak świerk, osika, brzoza, klon, dąb, lipa, jesion.

Bory świerkowe, zarówno jak i sosnowe są dla Puszczy Augustowskiej charakterystyczne i podstawowe. Od rozpoczynających się na najżyźniejszych stanowiskach czystych świerczyn aż do borów sosnowo-świerkowych, w których świerk jest tylko domieszką w kilku procentach, przechodzimy całą gamę asocjacyj świerkowych. Mrok i cisza są tu zazwyczaj, stałemi zjawiskami. Runo, poczynając od niebieszczących się wiosną przylaszczek i bielejącego szczawiku zajęczego, aż po obficie wypełnione konwalią i innemi ziołami zmienia się w ciągu pór roku w zależności od składu gatunkowego drzewostanu. Przechodząc te fragmenty na ogół będziemy stale mówili o świerku, który tu często w postaci nalotu tworzy tak gęste zarośla, że nawet mysz z trudnością przedostać się może. Zmniejszając się liczbowo, świerk dochodzi do tak potężnych rozmiarów, że z podziwem podnosimy głowę i obserwujemy jego niebotyczne wierzchołki. Rozejrzawszy się w całości puszczy, spostrzegamy, że oto świerk poczyna być tu gatunkiem agresywnym, wypiera inne drzewostany, a w szczególności sosnę, i z konieczności musimy dojść do wniosku, że najbliższy okres puszczy – to okres panowania świerka. Może w niedalekiej przyszłości będziemy musieli mówić o świerkowej Puszczy Augustowskiej. Zjawisko to na razie jest niewytłumaczalne, gdyż biologiczne właściwości świerka przeczą jego ekspansji na wiele stanowisk. Czy jest to skutek wadliwej gospodarki leśnej, czy też może jesteśmy na jakimś progu klimatycznym, który jest przyczyną powyższej ekspansji. Cokolwiek jest powodem tych przemian w naszej puszczy dla badacza, przyrodnika i leśnika jest ona objektem godnym najwyższej uwagi, a i przeciętnemu turyście także dostarcza sporo wrażeń i przeżyć.

ZIOŁA, KRZEWY, GRZYBY, JAGODY

Podczas pobieżnej i ogólnikowej charakterystyki całej puszczy wspomnieliśmy o runie i podszyciu. Wymieniliśmy takie rośliny jak: mchy, wrzosy, borówki, czernice i brusznice, dalej mącznice, poziomkę, torfowiec, żurawinę, pijanicę, bagno, rosiczkę, przylaszczki, konwalię, szczawik itp. Rośliny te trzeba uzupełnić rzadkiemi na ziemiach Polskich gatunkami roślin takich jak: obuwik, lilja złotogłów, bluszcz i inne.

Powyższe i szereg innych ziół puszczańskich wespół z kobiercami mchów i traw tworzą na terenie całej puszczy ciekawe i urozmaicone runo, którego obrazy zmieniają się w zależności od warunków fizykochemicznych ziemi, tak różnej pod względem swej wartości wegetacyjnej w krainie polodowcowej. Jednak z tych tak ciekawych dla przyrodnika ziół, dla przeciętnego turysty wielce pociągającemi będą poziomki, jeżyny, maliny, czernice i brusznice. Obfitość tych jagód w całej puszczy, oczywiście na jednych terenach jest więcej poziomek, a na innych czernic i brusznic, jest tak duża, że na terenie jednego tylko nadleśnictwa w ciągu dnia można zebrać kilka tonn jagód. Wszyscy ci więc, którzy przybywają na pojezierze w celach turystyczno-letniskowych, nie będą mogli narzekać na brak jagód.

W runie przez całe lato aż do późnej jesieni rośnie mnóstwo najrozmaitszych gatunków grzybów jadalnych, z których najwiekszem powodzeniem, zarówno wśród ludności miejscowej jak i przybywającej, cieszą się borowik, rydz, smardze itp. Do wielkiej przyjemności puszczańskiej, należą orzechy laskowe, rosnące w dużej ilości na krzewach leszczyny. Występuje ona obficie na terenie całej puszczy, i wespół z innemi krzewami tworzy gęste podszycie borów sosnowych, świerkowych i mieszanych. Bory te specjalny urok mają w miesiącu wrześniu, w pełni kwitnienia wrzosów, ubarwiających rozległe obszary puszczańskie kolorem jasno liljowym i nasycających powietrze specyficznym przyjemnym zapachem. Kwitnące wrzosy w puszczy to obrazy piękne i nastrojowe, których łatwo się nie zapomina.

Poprzestając na tych kilku uwagach o ziołach, jagodach, grzybach i krzewach, trzeba podkreślić że w życiu i w kulturze pojezierza są one jednym z podstawowych czynników. Jagody, grzyby i orzechy laskowe podczas całego sezonu stają się codziennem dopełnieniem w odżywianiu, a zioła dostarczają roślin leczniczych, skrzętnie wyzyskiwanych zarówno w przeszłości jak i dziś przez ludność wiejską. W podaniach, legendach, pieśniach i innych wytworach kultury duchowej spotykamy się z niemi jako motywami przyrodniczymi, mówiącemi wyraźnie o wpływie puszczy i jej darów na kształtowanie się psychiki tutejszego ludu. Człowiek lasów i jezior na pojezierzu naszem, to typ ze wszech miar zasługujący na bliższe poznanie przez każdego przeciętnego turystę, a dla ludoznawcy może być on obiektem wielce pociągającym do przeprowadzenia badawczych obserwacyj i niezmiernie wzbogacić dotychczasową wiedzę o ludzie, zamieszkującym pojezierze, a nieznanym zupełnie szerszemu ogółowi ludoznawców.

ZWIERZOSTAN I ŁOWIECTWO

Pod względem zwierzostanu i łowiectwa teren pojezierza naszego jest nadzwyczaj urozmaicony. Obejmuje on bory puszczańskie, jeziora, łąki, bagniska i pola. Ze świata zwierzęcego łownego zamieszkują stale tereny puszczańskie wilk, dzik, sarna, lis, borsuk, kuna leśna, wydra, tchórz i zając, oraz często jako goście pojawiają się łosie, dawniej stali mieszkańcy puszczy, a dziś znajdujący się w Czerwonem Bagnie w nadleśnictwie rajgrodzkiem i ryś, który w ostatnich czasach pojawia się okresowo na terenie niektórych nadleśnictw. Spotkać możemy również jako gościa jelenia. Za wyjątkiem wiec łosia, jelenia i rysia, czyli tych zwierząt, które są obecnie rzadkością puszczy, ale w przyszłości być może staną się jej stałemi mieszkańcami – wszystkie inne zwierzęta występują stale w znacznej ilości. Tak np. b. pięknie hoduje się sarna, a zwłaszcza kozły, których przeciętna waga wynosi do 36 kg. Takich sztuk w lasach Zachodu nigdzie nie spotykamy. Należy tu jeszcze specjalnie wyróżnić zająca białego, głównie występującego w podmokłych partiach lasu. Z ptactwa pierwsze miejsce zajmuje głuszec, dziś już bardzo licznie gnieżdżący się w puszczy, śpiewak Weyssenhoffa. Trele jego są prawdziwym śpiewem dla tych, którzy w swych żyłach czują związek z przyrodą i którzy ze strzelbą potrafią całe dnie i noce przecież nie dla korzyści materjalnych spędzać na mszarach. A dalej cietrzew, jarząbek, kuropatwa, słonka i liczne rzesze ptactwa wodnego, tworzą świat nadzwyczaj ciekawy i pociągający. Szczególnie pod tym względem jeziora leśne, bagna i łąki obfitują w najrozmaitsze gatunki kaczek jak, krzyżówka, cyranka kaczka podgorzałka i cały szereg innych. Wczesną wiosną i jesienią w czasie przelotów można spotkać okazy polarne, zatrzymujące się tu na dłuższy wypoczynek. W szuwarach przybrzeżnych często zauważyć można bąka, bardzo charakterystycznego brodźca, czaplę siwą i kilka odmian kurek wodnych, z których łyska występuje masowo do kilku tysięcy sztuk na błotnistem jeziorze Kolnica. Pospolitą osobistością tutejszych jezior są perkozy dwuczube oraz mewy w kilku odmianach. Najpospolitszą z nich jest mewa śmieszka. Poza tem na łąkach przybrzeżnych i bagnach spotkamy bekasa zwykłego, t. zw. w miejscowej gwarze baranka, bekasa kszyka, bekasa dubelta, derkacza i bataljona, masowo występującego na łąkach nadbiebrzańskich w okolicy Ostrowia. Ogromnie są ciekawe toki bataljona, podczas których można oglądać z bliskiej odległości wspaniałe peleryny tych ptaków. Z ptactwa mniej znanego na innych ziemiach kraju podkreślić należy stały przylot i gnieżdżenie się bocianów i żurawi.

Zwierzostan ten wraz ze zwierzyną polną na terenie Pojezierza Augustowsko-Suwalsklego jest dla łowiectwa i polowań bardzo ciekawy i urozmaicony, a często fascynujący, bo polowanie na dzika, wilka, kozła, głuszca, cietrzewia itp. do takich zaliczyć należy. Nic też dziwnego, że zwierzostan pojezierski od dawien dawna wywierał przemożny wpływ na człowieka i pociągał go do łowiectwa i polowania nieuprawnionego, t. zw. kłusownictwa. W niedawnych latach było ono bardzo rozpowszechnione pod różnemi postaciami, z których wnykarstwo jest najbardziej barbarzyńskie. Obecnie na skutek prowadzonej walki z kłusownictwem zmniejszyło się ono znacznie, ale jednak i dziś jeszcze kłusowników jest sporo. Kłusownika wychowała puszcza, na kształtowane się jego psychiki pracowały wieki i walka z nią nie należy bynajmniej do łatwych. Podobno kłusownik jako żołnierz jest najlepszym i najodważniejszym strzelcem, jednak i te zalety nie rekompensują szkód, jakie wyrządza w zwierzostanie.

Wojnie i kłusownikom należy zawdzięczać, że ten piękny zwierz – łoś jest dzisiaj rzadkością w puszczy. Turyści myśliwi, którzy chcieliby skorzystać z łowiectwa, winni zwrócić się do poszczególnych, nadleśnictw za pośrednictwem lokalnego Biura Turystycznego w Augustowie lub Suwałkach.

Fauna pojezierza nastręcza ponadto mnóstwo okazyj do robienia podczas wędrówek ciekawych spostrzeżeń biologczno-przyrodniczych przez każdego przeciętnego turystę i letnika. Turysta i letnik w obrębie właściwej puszczy spotka się z 42 jeziorami o ogólnej powierzchni około 5000 ha, z których szereg ma połączenia za pomocą rzek i kanału. Tereny te więc to wymarzone trasy, specjalnie nadające się do przeprowadzenia wspomnianych obserwacyj. Przy trasach tych rzadko spotkamy osiedla ludzkie. Zjawisko to jest jakby zaprzeczeniem faktu, że człowiek od czasów przedhistorycznych zwykle osiedlał się nad brzegami wód. Jednak ze względów na bezpieczeństwo i wyżywienie na Pojezierzu Augustowsko-Suwalskim również pierwsze i najstarsze osiedla powstały nad wodami. Niektóre z nich zaginęły, inne zaś rozwinęły się w większe, trwające do dnia dzisiejszego. Są to typowe wsie i osady leśno-wodne, rzadko rozrzucone po całym terenie puszczańskim. Mieszkaniec tych wsi i osiedli to typ robotnika leśnego, rybaka, kłusownika itp. Przeważnie żywi go puszcza i woda. Tu w puszczy pracuje przy wyrębie, tu zwozi materjał drzewny na liczne bindugi, tu zbija na wodzie drewno w taflę, łączy je w tratwy i spławia do tartaku, lub hen, aż do Gdańska. W ten sposób najwięcej rozpowszechniony jest wyspecjalizowany typ robotnika drzewnego, będącego jednocześnie „orylem”, jak tutaj flisaków nazywają. W latach dobrej konjunktury drzewnej ludność wsi leśnych materjalnie stała bardzo dobrze i z pewną dozą lekceważenia wyrażała się o ludności rolnej t. zw. zapolakach, żyjących z roli, a nie z puszczy i wód. Obce im były wszystkie trudy i radości, płynące z borów i wód pojezierza.

PRZEMYSŁ DRZEWNY

Puszcza Augustowska, dostarczając rok rocznie duże masy drzewa, stała się źródłem przemysłu drzewnego. Głównemi ośrodkami, ze wszech miar godnemi zwiedzenia są Lipowiec, położony tuż obok dworca kolejowego Augustów i Płociczno, leżące w pobliżu Suwałk, przy linii kolejowej Augustów-Suwałki, o parę kilometrów od południowo-zachodniego skraju jeziora Wigry. Obydwa tartaki są własnością państwa i przerabiają cały roczny kontyngent drzewa, dostarczanego z puszczy.

Lipowiec – wielki ośrodek przemysłu drzewnego na cały obszar poludniowo-wschodni puszczy, obejmujący prawie ¾ jej całości, przedstawia objekt pod wieloma względami nadzwyczaj ciekawy: urządzenia techniczne, bogactwo wytwórczości, organizacja i technika pracy, obszar terenów tartacznych, wykorzystywanie wody jeziornej, odpadków tartacznych, np. trocin przy wytwarzaniu prądu elektrycznego, obsługującego cały tartak, dworzec kolejowy, Pierwszy Pułk Ułanów Krechowieckich i miasto Augustów.

Należy tu specjalnie zwrócić uwagę na wyzyskanie wody i pożytek, jaki ona przynosi pracy tartacznej. Wykorzystanie obszaru wodnego, obejmującego około 40 ha (cześć jez. Białego i zatoka Wiersowiec), jako terenu magazynowania i sortowania drzewa, kierowanego pod traki z zupełnem pominięciem składnic lądowych jest urządzeniem w Polsce niespotykanem, a na pojezierzu jedynem. Poza tem magazynowanie drzewa w wodzie podnosi jego wartość, chroniąc je od grzybka, wpływającego niszczycielsko na wartość surowców, które muszą być zawsze bardzo wysokiej bezkonkurencyjnej klasy. Takie drzewo, dostarczane przez nadleśnictwa według planu eksploatacyjnego puszczy, przeznaczone jest wyłącznie na eksport. Ogólne przetarcie materjału na Lipowcu, osiągane napędem elektrycznym, wynosi rocznie 65000 m3 drzewa (80% sosny i 15% świerka). W najlepszym gatunku wyroby tartaku: bale, kantówki, deski, listwy, łatki (przekrój tarcicy od 5/8 cala do 144 cali2), szwele itp. są eksportowane przeważnie do Anglji, Belgji, Holandji, Danji, Hiszpanji, Marokka, Egiptu, Południowej Afryki, do Australji oraz na rynek wewnętrzny.

Ponadto państwowy tartak w Płocicznie przeciera rocznie 40000 m3 oraz tartaki prywatne w Augustowie; „Netta” nad rzeką Nettą 8000 m3 i Borowicza nad Kanałem Bystrym 4000 m3. Łączna więc produkcja roczna wynosi 117000 m3 drzewa sosnowego i świerkowego (nieznaczny procent). Oto bogactwo roczne, idące na całą Polskę i wielki, szeroki świat.

Na koniec, gdy mowa o przemyśle drzewnym, należy jeszcze wspomnieć o fabryce „Perfect” w Augustowie, wyrabiającej poziomice, pułapki na myszy i szczury, linie, ekierki, piórniki, pralki (tarki do prania), sedesy do klozetów, płyty stolarskie (dykty) do mebli z sosny, jesionu, świerku, grabu, klonu, oraz zorganizowanej w 1935 r. przez Organizację Młodzieży Pracującej (O. M. P.) w Suwałkach Wytwórni Kajaków i Żaglówek.

Do całości przemysłu drzewnego należy jeszcze dołączyć wywóz materjału surowego z puszczy za granicę i na potrzeby kraju. Koleją przeważnie wywozi się drzewo świerkowe tak zwaną papierówkę, osinę, (której jest na ogół niewiele), na zapałki i olszynę na pudełka do cygar. Drzewo sosnowe jest spławiane kanałem do Wisły. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni płyną wielkie tratwy i unoszą z sobą królowę puszczy – sosnę. Roczny etat cięć w całej puszczy wynosi około 3.000.000 m3 masy drzewnej.

WODY POJEZIERZA-KRAINA ŻEGLARSTWA,
SPORTU, TURYSTYKI I SPŁAWU

Liczne jeziora, jeziorka, rzeki, rzeczki, strumyki, ciche leśne stawy i zatoki charakterem swoim przypominają inny kraj tysiąca jezior – Finlandję, którą w zupełności mogą zastąpić wody Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego. Są one krainą żeglarstwa, pływactwa, kajakarstwa, łódkarstwa, turystyki wodnej, – słowem tworzą idealny teren do założenia państwa wodziarzy w miesiącach letnich, w zimowych zaś rozległe przestrzenie płyty lodowej, śnieżne pagórki i wzgórza nadają się doskonale do łyżwiarstwa, saneczkowania i narciarstwa, zwłaszcza w północno-zachodniej części pojezierza mają latem i zimą sportowcy i turyści urozmaicone możliwości przebywania, ruchu i odpoczynku wśród majestatycznej przyrody pojezierskiej. Szczególnie wiosną, latem i wczesną jesienią wody te są prawdziwem dobrodziejstwem natury dla ludzi. przybywających z dusznych i hałaśliwych miast. Jeziora, mające szereg naturalnych lub sztucznych połączeń (Kanał Augustowski) dają możność urządzanie dalekich i ciekawych wycieczek wodnych, ciągnących się nieraz setkami kilometrów. Należy również podkreślić, iż Kanał Augustowski jest przede wszystkiem poważnym czynnikiem, umożliwiającym rozwój przemysłu i handlu drzewem, gdyż dzięki niemu możemy spławiać duże ilości drzewa, przeznaczonego na przeróbkę w tartaku państwowym w Augustowie. Transport drzewa drogą wodną, wybitnie wpływa na potanienie kosztów przewozu i daje możność zarobku licznej ludności, zamieszkującej wsie, położone nad kanałem w Puszczy Augustowskiej.

Kanał Augustowski nadto w przyszłości może odegrać poważną rolę, jako droga wodna, łącząca naszą stolice z Kownem, oczywiście po odpowiedniem uregulowaniu Biebrzy i Narwi i przy dostosowaniu tych rzek do komunikacji większemi motorowemi jednostkami taboru wodnego. Inne połączenia naturalne jezior nie są w dzisiejszym stanie przystosowane do wykorzystania handlowego, stanowią natomiast niewyczerpany w swem bogactwie szlak turystyki wodnej. Dostępne w niektórych miejscach dla łodzi większych (motorówek), w całej swej rozciągłości dają się wyzyskać dla wymarzonej włóczęgi turystycznej sposobem najbardziej przez turystę umiłowanym, mianowicie, przy posługiwaniu się kajakiem. Te lekkie stateczki, wąskie i zwinne, będące istną kawalerią wodną, dają możliwość odbywania dalekich i licznych wycieczek i docierania bodaj do najdalszych zakątków pojezierza.

URODA JEZIOR

Piękno jezior naszych ma w sobie coś niezwykłego.

Powstały jednocześnie. A jednak, dzięki specyficznym warunkom, w jakich tworzyły się, każde z nich jest inne i każde ma sobie tylko właściwy czar.

Jakże odmiennie przedstawia się jezioro Necko podczas silnych wiatrów i pochmurnego nieba w porównaniu z cichym letnim dniem.

W pierwszym wypadku wysokie fale biją o brzegi, jezioro groźnie szumi, pieni się i grozi pochłonięciem w swe odmęty każdemu, kto się odważy wyruszyć w wątłej łodzi.

W cichy i słoneczny dzień letni Necko uśmiecha się radośnie, lekki wiaterek muska przybrzeżne szuwary, a niezliczone żagle ożywiają jego tonie.

A kiedy słońce chyli się ku zachodowi, fale Necka zaczynają goreć najczystszem złotem i czerwienią. Gdy ciemność zaczyna ogarniać świat i wypłynie na niebo księżyc, majestatycznie i tajemniczo srebrzą się fale, lekko uderzając o brzegi.

Ten czar i ta uroda Necka nie ma w sobie nic wspólnego z pięknem innych jezior.

Oto przed nami Sajno z cichemi zatokami leśnemi.

Znów odmienny charakter piękna wodnego.

Zacisznie tu i jakoś sennie. Tylko na szerokich zatokach ryba głośnym pluskiem od czasu do czasu zmąci ciszę.

Cisza ta nie podobna jest do spokoju nad Rospudą. Tam brzegi porosłe zwarcie liściastemi krzewami, czynią tę ciszę mocniejszą i jakąś tajemniczą. Toń ciemna, a czepiające się burty nenufary – przerażają.

Za to jasno-zielona toń jeziora Białego nie mówi nic. Jest martwa jak bielmo oka oślepłego, jest nieprzezroczysta – jest jakaś… niesamowita.

Nie przypomina w niczym przezroczej, krystalicznej, czystej wody przepięknych Serw z szerokiemi piaszczystemi plażami i twardym dnem. I ryba w Serwech inna. Te same gatunki, jednak o barwie jasnej – srebrzystej.

Jakże odmienne są Jeziora Kruglak, Pobojne, Kolno. Brzegi mało dostępne, bagniste, zdradzieckie, – toń czarna. Dno bagniste – przerażające. Jeziora te umierają. Przeżyły się, zamknęły i ciasne koło szuwarów, – coraz ciaśniejsze.

Szerokie tereny torfowisk zdradnie kołyszą się, wzdymają się falą pod nogami śmiałka i tylko niezliczona moc ptactwa wodnego ma tu swoje państwo. A w nocy, kiedy od czasu do czasu rozlegnie się na tych terenach jakiś dziki niesamowity krzyk, spóźnieni i zabobonni rybacy żegnają się trwożliwie i niechętnie opowiadają o jakichś ludziach potępionych, o jakichś drżących rękach ludzkich, chyboczących się nad topielą, o jakichś oczach przeżartych żwirem … zamierzchłe ludowe legendy.

Cóż z tem wszystkiem ma wspólnego zadumane jezioro Krzywe – z wysokiemi brzegami – raczej górskie, niż nizinne. Toń oliwkowa przezroczysta, zawsze cicha.

A jakież jezioro zrównać się może z majestatem Wigier, z jego kapryśną linią brzegową mnóstwem zatok, wysep i półwyspów, z jego przestrzenią i głębią, z jego ilością i gatunkiem ryb, z jego legendami.

Piękne i pełne uroku są te zapomniane jeziora na kresach północnych.

Ciemne puszcze i piaski krajobraz dzięki nim stają się żywemi, nabywają własności wabiących oko i duszę turysty. Wśród gąszczów leśnych zjawiają się nagle jak czarodziejskie zwierciadła, odbijające w sobie postacie drzew i krzewów, pochylonych nad wodą.

Wąskie i kręte rzeczółki – strumyki łączą niektóre jeziora, płynąc po przez łąki, pola i lasy.

Cały ten system wodny okala zewsząd puszczą – zrósł się z nią, stał się jej dopełnieniem, stworzył całość oryginalnego krajobrazu. Miłośnik przyrody, zabłąkany wśród tych wodnych przestworzy, styka się z prawdziwym pięknem naturalnem.

Zapomniany szlak wodny, gdzieś na uboczu Rzeczypospolitej, z boku od głównych arteryj drogowych państwa, jest nieocenionym klejnotem, jest czymś nieskalanym przez pseudokulturę innych terenów – jest nieskażony piętnem „sztuki stosowanej”.

Zamyka je w sobie, jak klejnoty puszcza, wśród której jarzą się i lśnią w promieniach słońca.

Człowieka od dawien dawna pociągał urok wód. Przedhistoryczne budowle nawodne świadczą o tem. Świadczą o tem i szeregi miast i osiedli ludzkich nad wodami.

Iluż to poetów czerpało natchnienie u brzegów malowniczych jezior, iluż ludzi szukało ukojenia skołatanych nerwów.

Lata szły – zmieniały się czasy – zwyczaje i ludzie. Piękno wód pozostało to samo. Tak samo wabi ku sobie szerokie rzesze miłośników przyrody, oszałamia swą urodą i nieci jaśniejsze uczucia – szla­chet­niej­sze myśli.

Taką jest woda i taką jest moc jezior naszych w najogólniejszem ujęciu.

WIGRY I JEZIORA WIGIERSKIE

Niezwykle piękne i pełne szczególnych wartości krajobrazowych, naukowych i gospodarczych są Wigry i jeziora okoliczne, tworzące t. zw. grupę: jezior wigierskich. – Wigry to największy zbiornik naszego pojezierza (2166 ha), a zarazem jedno z większych jezior Polski. Odznacza się ono niezwykle urozmaiconą linią brzegową, pełną zatok, półwyspów, wysp i przesmyków wodnych, oraz kapryśną konfiguracją dna, które w najgłębszym swym punkcie sięga głębokości 73 m, stawiając w ten sposób jezioro to na czwartem miejscu pod względem głębokości w Polsce. Lesiste i pagórkowate w wielu miejscach brzegi Wigier i niektórych wysp, z których zwłaszcza dwie wielkie wyspy położone na t. zw. plosie zachodniem jeziora (Ostrów i Ordów) są znane ze swego uroku, czynią jezioro to wyjątkowo pieknem. Otaczają Wigry lub łączą się z niemi liczne (około 40) mniejsze jeziora i jeziorka, które stanowiły w odległej przeszłości wraz z Wigrami jedno olbrzymie jezioro, zwane Prawigrami. Z jezior tych wymienić należy przede wszystkiem Białe Wigierskie (98,6 ha) położone w pięknym borze i odznaczające się niezwykle przezroczystą wodą o błękitnawo-zielonym odcieniu. Ciekawy układ jeziorny stanowią trzy jeziorka, połączone z zatoką Wigierki i między sobą wąskiemi przesmykami wodnemi, płynącemi częściowo wśród dzikiego gęsto podszytego lasu, a mianowicie Okrągłe (15 ha), Długie (76 ha) i Muliczne (27 ha). Wymienić też należy kilka niezwykle uroczych drobnych jeziorek leśnych, t. zw. sucharów. odznaczających się niebywałą „miękkością” wody (brakiem rozpuszczonych soli wapnia) i brunatnem jej zabarwieniem; obfite kożuchy mchu-torfowca pokrywają brzegi sucharów. – Nieco odrębne systemy jeziorne, zaliczane jednak też do grupy wigierskiej, stanowią jeziora pierciańskie z głównem jez. Pierty (239 ha) oraz huciańskie z jez. Krzywem Huciańskiem na czele. Połączone z Wigrami drogą wodną przez rz. Kamionkę, tworzą one jeden z piękniejszych szlaków turystycznych Suwalszczyzny.

Ogromne bogactwo pierwotnej przyrody i rozmaitość warunków życia w tych wszystkich jeziorach sprawiły, że nad Wigrami, w centrum Pojezierza Suwalsko-Augustowskiego, powołany został do życia specjalny instytut naukowo-badawczy, Stacja Hydrobiologiczna na Wigrach (Instytut im. Nenckiego. T. N. W.), która od lat już kilkunastu rozwija ożywioną działalność naukową, wzbogacając wiedzę światową w nowe fakty z dziedziny biologii jezior. Stacja Hydrobiologiczna na Wigrach, stosunkowo mało znana społeczeństwu miejscowemu, jest jedynym w Polsce tego rodzaju instytutem naukowym i utrzymuje bliski kontakt z zagranicznemi zakładami o podobnym charakterze. Organ St. H. n. W., drukowane w Suwałkach „Archiwum Hydrobiologji i Rybactwa”, jest szeroko znany kołom naukowym; rozchodzi się po wszystkich państwach cywilizowanych, nie wyłączając odległych kontynentów. – Znaczna wartość ekonomiczna jezior naszych z punktu widzenia gospodarki rybnej skłoniła właściwe organy wiedzy państwowej do kreowania nad Wigrami jednej z największych w Europie środkowej wylęgarni ryb. Pierwszym zadaniem tej wylęgarni będzie odrodzenie pogłowia naj­szla­chet­niej­szej ryby wigierskiej – siei, ginącego gatunku, bardzo cennego pod względem gospodarczym i niezmiernie interesującego z punktu widzenia biologicznego.

Dla wygody turystów Pol. Tow. Krajoznawcze wybudowało nad północnym brzegiem Wigier schronisko dla wycieczek szkolnych i dom turystyczny dla osób, pragnących korzystać z większych udogodnień. Na terenie P. T. K. znajduje się przystań żeglarska, posiadająca do użytku odwiedzających motorówki, żaglówki, łodzie wiosłowe i kajaki.

Na południowo-zachodnim krańcu jeziora Wigierskiego w osadzie Gawrychruda znajduje się Wycieczkowe Osiedle Szkolne „Wigry”.

(Stacja kolejowa Płociczno, odległa od osiedla około 4 km. Szosa samochodowa do Ustronia na trakcie Augustów – Suwałki; stamtąd 5 km drogi gminnej, w okresie deszczów dla samochodów niezupełnie pewnej).

W. O. S. Wigry, istniejące od 1931 r., jest własnością trzech szkół warszawskich: I Gimnazjum Miejskiego im. gen. Sowińskiego, Gimnazjum J. Popielewskiej i J. Roszkowskiej i Gimnazjum p. n. św. Wojciecha.

Zadaniem osiedla jest ułatwianie młodzieży wymienionych szkół pobytu w otoczeniu przepięknej przyrody wigierskiej, a to celem wypoczynku w miesiącach wakacyjnych oraz odpowiednio zorganizowanej pracy wychowawczej i dydaktycznej w ciągu roku szkolnego.

W. O. S. „Wigry” jest jednem z ogniw szeregu osiedli szkolnych w Polsce, które w liczbie kilkudziesięciu stanowią specjalny – jak dotąd doświadczalny – typ pracy szkolnej.

W. O. S. „Wigry” zajmuje szesciomorgowy teren, na którym znajduje się boisko sportowe oraz piękna przystań, wyposażona w odpowiedni sprzęt wodny. Specjalnie wybudowany dom może pomieścić 40 uczniów (uczennic) wraz z potrzebnym personelem pedagogicznym i administracyjnym. Dom jest zaopatrzony w urządzenia kanalizacyjne i wodociągowe.

W. O. S. „Wigry” jest czynne przez cały rok: w miesiącach letnich jako kolonja wakacyjna, w pozostałym zaś okresie jako wolny ośrodek naukowy i wycieczkowy.

Administracja osiedla spoczywa w ręku dyrekcji I Gimnazjum Miejskiego im. gen. Sowińskiego (Warszawa, Młynarska 2. Tel. 226-37).

Klasztor wigierski.
Powiększ Fot. Klasztor wigierski

Marcin Wawrzyńczak

Z Wigrami i klasztorem kamedułów na Wigrach wiążą się tajemnicze legendy i podania, na które czas i ludzie pracowali. „Legendy i podania tak oplotły dzieje klasztoru wigierskiego i tak ubarwiły i ożywiły suchy szkielet jego historji, że zasługują na jak najszersze uwzględnienie. Podanie napotykamy w zaraniu dziejów klasztoru, legenda wiąże się z pewnemi osobami i przedmiotami, legenda wreszcie wyraża opinję ludu okolicznego o pustelnikach wigierskich i o przyczynach, które zmusiły ich do opuszczenia tego gniazda”. Nie wdając się; w szczegóły, które Czytelnik znajdzie w specjalnym „Przewodniku po Wigrach” dr. Marji Brzósko-Zielińskiej i Mieczysława Łojewskiego, na zakończenie tych uwag chcemy podkreślić, że grupa jezior wigierskich wraz z najbliższą okolicą dla turysty-krajoznawcy, przyrodnika, historyka, ludoznawcy, malarza, poety itp. jest terenem ze wszech miar godnym uwagi, a dla zwykłego śmiertelnika cudownem zakątkiem przyrody ojczystej.

JEZIORA AUGUSTOWSKIE

Rozlegle i niezwykle urozmaicone są jeziora augustowskie w ogólnej ilości 29, obejmujące ⅓ obszaru wodnego pojezierza. Do jezior augustowskich nalezą: Necko, Rospuda, Białe, staw Wojciech, Studzieniczne, Swoboda, Gorczyca, Serwy, Orlewo, Pobojne, Paniewo, Krzywe, Kruglak, Mikaszewo, Mikaszówek, Busznica, Długie. Jełowe, Kolno i inne. Wszystkie te jeziora różnią się między sobą kształtem, położeniem, obszarem i urodą.

Najbliżej miasta Augustowa położone są Necko, Rospuda, Białe i Sajno. Necko z Rospudą leżą tuż przy Augustowie (strona północno-zachodnia). Zajmują teren wodny o powierzchni 523,47 ha. Głębokość ich wynosi 24,8 m. Są to jeziora najwięcej ożywione podczas sezonu mnóstwem kajaków, żaglówek, łodzi, motorówek i liczną czeredą ludzką. Necko jest jakby reprezentacyjnym salonem przyrody pojezierza. Po jednej stronie mamy najbogatszy w gatunki roślinne (runo, podszycie drzewostan) z całej puszczy rezerwat leśny, a po drugiej – powstaje obecnie dzielnica (na razie nieuporządkowana) letniskowa: pensjonaty, schroniska i domy wycieczkowe. Z Neckiem zlewa się jezioro Rospuda o niezwykle malowniczych, trudno dostępnych i bogato porośniętych roślinnością brzegach. Stanowi ono jak gdyby przedłużenie i zakończenie ogólnego kształtu podkowy, w środku której leży wymieniony rezerwat leśny. Z Necka i Rospudy rzeką Klonownicą po 10–15 minutach dostajemy się na wyróżniającą się oryginalnym kształtem i pięknem jezioro Białe o powierzchni 485 ha i głębokości 30 m. Białe jest jeszcze więcej od Necka i Rospudy wymarzonym terenem dla sportu specjalnie żeglarskiego, który tam właśnie obrał swe siedlisko.

Na pięknym półwyspie Białego, wśród wysokopiennych sosen, na wysokim brzegu o 500 m od przystanku Augustów-Port, wyrósł w ostatnich dwu latach wspaniały Pałac letniskowo-turystyczny i sportowy Oficerski Yacht-Klub. Po przeciwnej stronie, na drugim półwyspie wznosi się drewniany dom Yacht-Klubu Polski, do którego jest prawie jednakowa odległość zarówno od przystanku kolejowego Augustów-Port jak i stacji kolejowej Augustów. Na terenie Necka, Rospudy i Białego corocznie odbywają się regaty żeglarskie i wioślarskie.

W przeciwnym kierunku od tych jezior, w stronie południowo-wschodniej, a od Augustowa w kierunku wschodnio-południowym, znajduje się w pobliżu zygmuntowskiego miasta majestatyczne ciszą i spokojem, rozlewne jezioro Sajno o powierzchni 525,63 na i 27 m głębokości, mające połączenie z Neckiem za pomocą Netty i Kanału Bystrego. Z Sajnem bezposrednio łącza się jeziorko o powierzchni 76,07 ha, głębokości 20 m i staw Sajenek–35,64 ha, głębokości 12,60 m. Z grupy tej Sajno o łatwo dostępnych brzegach, pokrytych całkowicie lasem, zadumane jakby modlitewnie w sobie, bez żadnych osiedli, gwaru i rozgłosu ludzkiego – jest ciszą, spokojem, majestatem i robi wrażenie czegoś nietkniętego ręką człowieka, czegoś pierwotnego i dziewiczego. Takiem jest Sajno wraz ze swojem bezpośredniemi współtowarzyszami małemi w pobliżu Augustowa. Ma to ogromne znaczenie dla tych, co chcą być w mieście i zaznać spokoju jeziornego, a nie stykać się z gwarem ludzkim Necka, Rospudy i Białego.

Jezioro Białe połączone jest śluzą Przewięź z jeziorem Studzienicznem. W pobliżu niego, na południowym brzegu Białego położony jest Staw Wojciech o powierzchni 22,16 ha, mający 5 m głębokości, a wokół niego rozsiadła się wśród zarośli i lasu sosnowego wieś tej samej nazwy, cicha i spokojna na wzgórzach piaszczystych i suchych. Z Wojciecha wracamy na Białe i po chwili wpływamy, doznając przyjemności śluzowania, na spokojne i malownicze jezioro Studzieniczne, nad którem położona jest wieś Studzieniczne.

Kościół w Studzieniecznej
Powiększ Fot. Kościół w Studzieni-
cznej.

Jerzy Granowski

Tu spotykamy się z legendą o pustelniku, pułkowniku dawnych wojsk polskich – Morawskim, który lud z całej okolicy – jak mówi legenda – leczył ziołami puszczańskiemi i wodą ze studzienki na „grądziku”, która do dnia dzisiejszego w wierzeniach ludu uważana jest za cudowną. Na tym grądziku, na miejscu drewnianej, ongiś pobudowanej przez Morawskiego, wznosi się murowana kapliczka z cudownym obrazem Matki Boskiej. Studzieniczne – to Częstochowa pojezierza, do której od niepamiętnych czasów aż do chwili obecnej co roku na Zielone Świątki lud wierny ściąga z najbliższych i najdalszych okolic pojezierza. Przed wojną zaś przybywali do tego miejsca świętego wierni nawet z tych terenów, które obecnie znajdują się poza kordonem polsko-litewskim i polsko-pruskim.

Gdy cokolwiek od tego miejsca cofniemy się: na jezioro Białe, to na jego stronie północno-wschodniej w odległości 500 metrów spotkamy jezioro Długie, o wielce urozmaiconej linii brzegowej, porośniętej trzciną i szuwarami, okolonej lasami, w którą, jakby gość nieproszony, wdarła się wieś Strękowizna. Jezioro to zajmuje 159,26 ha powierzchni, głębokości 12 m. Jako typ jeziora leśnego zasługuje w zupełności na zwiedzenie. Płynąc dalej jeziorem Białem, Studzienicznem i Kanałem Augustowskim skręcamy na lewo i przekopem Serwianką wpływamy na malownicze jezioro Serwy o powierzchni 455,85 ha i 41,50 m głębokości. Jest ono bodaj że najbardziej malownicze, najwięcej spokojne i stanowi naturalny zbiornik wody, zasilający system kanałowy w wodę: przy pomocy wspomnianego sztucznego przekopu, nazwanego przez ludność miejscową Serwianką, a łączącego się z kanałem w miejscowości Sucharzeczka. Przekop ten płynąc przez dziewiczą część puszczy, zadziwia swym egzotyzmem turystę, robi wrażenie jakiegoś strumyka, zagubionego wśród puszczy kanadyjskiej. Brzegi ma gęsto porośnięte drzewostanem liściasto-iglastym, kępami paproci i ziół leśnych. Samo jezioro Serwy ma niezwykle czystą i przezroczą toń, posiada najwspanialsze plaże i dostarcza doskonałych miejsc kąpielowych, gdyż na szerokości około 100 m od brzegów ma dno twarde i piaszczyste. Nad Serwami istnieje Schronisko Wycieczkowe Min W. R. i O. P., w którem w każdej chwili można znaleźć nocleg i parę dni nawet pobyć, o ile nie jest zajęte przez jakieś obozy lub kursy.

Po powrocie z Serw, płynąc kanałem, spotkamy jezioro Gorczyca o powierzchni 22,80 ha, głębokości 3,50 m, Orlewo o powierzchni 23,32 ha, głębokości 4,70 m, Pobojno – 24 ha, gł. 12,50 m, Paniewo-39,30, gł. 6 m, Krzywe o powierzchni 19,21 ha, gł. 4,20 m, Kruglak – 8,14 ha, gł. 5 m, Mikaszewo – 125,34 ha, gł. 15 m i Mikaszówek – 17,28 ha, gł. 47 m. Ta różnorodność pod względem obszaru i głębokości jezior na szlaku Kanału Augustowskiego wzbogacona jest rozmaitą pięknością poszczególnych jezior. Jednym z najpiękniejszych w tej grupie jest jezioro Krzywe. Tak samo charakterystyczne jest ze względu na swe wysokie brzegi jez. Orlewo. Z brzegów tego jeziora można obserwować cztery inne jeziora. Z innych jezior należy na zakończenie tej grupy wymienić jeziora: Blizno o powierzchni 241,64 ha, głębokości 28,90 m, Blizenko 39,22 ha, gł. 16,80 m i Tobołowo – 113,27 ha, gł. 9,50 m. Leżą one wśród borów sosnowo-świerkowych w odległości kilku kilometrów od południowego skraju (wieś Bryzgiel) Wigier i jezior wigierskich. Grupa tych jezior leśnych jest nadzwyczaj ciekawą, a wsie leżące w pobliżu nich świetnie nadają się na letniska.

JEZIORA POZAPUSZCZAŃSKIE

Poza właściwą Puszczą Augustowską rozciąga się w dalszym ciągu na północ, zachód i wschód Pojezierze Suwalskie, przechodząc bezpośrednio w Pojezierze Mazursko-Pruskie z jednej i w Litewskie z drugiej strony. Okolice te, ogołocone niestety już dawno z większych lasów, posiadają nieco odrębny charakter, pełen jednak swoistego uroku.

Łódź na jez. Gaładuś.
Powiększ Fot. Łódź na jez. Gaładuś

Marcin Wawrzyńczak

W przeciwieństwie do lesistej południowej części pojezierza, północna jego część odznacza się na ogół o wiele więcej urozmaiconą rzeźbą terenu. Nie krępowane ścianą lasu sięga tu oko turysty, stojącego na szczycie wyniosłych wzgórz o stromych nieraz zboczach, o wiele dalej. Szczególnie piękne i rozległe widoki spotykamy w grupie jezior kleszczowieckich, a także przy jeziorach Szelment (342 ha) i Hańcza (295 ha). To ostatnie jezioro stanowi w ogóle jedną z największych osobliwości pojezierza, słynąc z niezmiernej swej głębokości (108 m): jest to najgłębsze jezioro nie tylko w Polsce, ale i w całej tej części Europy. Położone wśród wysokich wzgórz morenowych, odznacza się ono niezwykle surowem pięknem, zwłaszcza dzięki nagromadzeniu głazów narzutowych, tworzących gdzieniegdzie całe rumowiska skalne. – Wśród wielu innych jezior tej części pojezierza zasługują na wzmiankę ślicznie położone jeziora okolicy m. Filipowa, a mianowicie Rospuda (320 ha), Kamienne (40 ha), Białe (122 ha) i Garbaś (134 ha), tworzące głębokie i stosunkowo wąskie rynny. Na przeciwnym krańcu, na granicy z Litwy mamy wreszcie jez. Gaładuś – jedno z większych i piękniejszych jezior pojezierza.

RYBY I RYBACY

Największe bogactwo, jakie niosą z sobą corocznie jeziora, stanowią ryby. W latach przedwojennych rybostan jezior był bardzo duży, lecz na skutek rabunkowej gospodarki, prowadzonej w okresie powojennym do roku mniej więcej 1931, zarybienie jezior zmniejszyło się do tego stopnia, że powstały obawy, szczególnie wśród rybaków, którzy od dzieciństwa życie swoje spędzili na wodzie, iż jeziorom grozi zupełne wyrybienie. Stan ten zmusił właściwe czynniki odpowiedzialne do zaprowadzenia czasu ochronnego, trwającego od 15 kwietnia do 15 czerwca. Tak samo również został wzbroniony nocny połów ryb w lipcu i sierpniu, a to dlatego, że w tym czasie ryba rośnie i żeruje w miejscach przybrzeżnych. Stan ten więc, jaki został wprowadzony w ostatnich latach na jeziorach państwowych, niewątpliwie wpływa na zwiększanie się rybostanu jezior, które w latach najbliższych będą mogły wydawać bardzo pokaźny plon. Tutaj niewątpliwie odegra pierwszorzędną rolę pobudowana przez Ministerstwo Rolnictwa w 1934–5 roku sztuczna wylęgarnia ryb we wsi Tartak przy szosie Suwałki-Sejny nad jeziorem Wigry. Wylęgarnia ma za zadanie produkcję zarybku przede wszystkiem ryb łososiowatych i innych dla zarybienia w pierwszym rzędzie jezior państwowych, następnie w miarę zapotrzebowania prywatnych i wreszcie na eksport.

Chociaż zwracaliśmy uwagę, że obecnie rybostan jezior jest jeszcze niewielki, to jednak i taki dochód, jaki dają jeziora naszemu państwu i ich dzierżawcom, jest bardzo duży. Oto np. wydzierżawione jeziora augustowskie na okres trzechletni według grup dają: Bolesty i Jełowe złotych 800, Białe–900, Studzieniczne–2500, Sajno–2000, Blizno i Tobołowo–3000, Serwy–4100, grupa kanałowa (Gorczyca itd.)–2000, Swoboda i inne–200 złotych, od Mikaszówki do Dębowa–4000 zł, od Augustowa do Dębowa 5500 zł i nadleśnictwo Hańcza – 13 jeziorek – 800 złotych. Razem więc wpływ z wód augustowskich do Skarbu Państwa w ciągu trzechlecia równa się sumie złotych 24800, plus nie wydzierżawione jeziora Necko, Rospuda, Długie, Busznica, które z jednorazowego połowu zimowego dają dochodu netto złotych 6000. Dochód ze wszystkich wód augustowskich równa się zł 42800 w ciągu trzech lat. W miarę tego, jak rybostan jezior będzie się pomnażał, a na to wskazują wszelkie poczynania i zarządzenia ochronne, dochód ten stale będzie się zwiększał. Ochronie podlegają sandacz do 35 cm, węgorz do 35 cm, szczupak do 28 cm, leszcz do 25 cm, lin do 18 cm, sielawa do 18 cm, zdrenka i płotka do 15 cm, rak do 10 cm.

Dochód roczny z jezior znacznie się powiększy, gdy uwzględnimy inne grupy jezior państwowych. Oto np. przybliżony przeciętny roczny połów w kilogramach w jeziorze Wigry: sielawy–10000, stynki–20000, płoci–14000, leszcza–500, lina–1000, karasia–6oo, szczupaka–3000, okonia–3000. Na jeziorze Necko zimą w 1936 r. dał jeden połów samych leszczy 2100 kg i 2000 kg jazi. Nie podając więcej przykładów, mówiących nam co dają jeziora, musimy stwierdzić, że stanowią one duże bogactwo państwowe i prywatne.

Jeżeli chodzi o bogactwo prywatne, to przede wszystkiem mają pokaźny dochód przedsiębiorcy i dzierżawcy jezior, a następnie zawodowi rybacy. Ci, poza dochodem, są tak związani i zżyci z wodą jeziorną, że od rana do nocy życie swoje spędzają na wodzie, kochają ją i jeziora dobrze znają. Mają oni swoją ciekawą i oryginalną gwarę, wymyślne i swoiste nazwy dla poszczególnych toni na każdem z jezior. Oto dla przykładu podamy nazwy toni na jez. Białem. Jest ich 44 i nazwy mają następujące:

Gniazdo, 2. Pod łąki, 3. Małe dwory, 4. Dwory, 5. Do grądzika, 6. Binduska, 7. Kosmata choja, 8. Wielgi róg, 9. Trzy osiny, Olsa, 11. Do wiorsta, 12. Ściana góra, 13. Ostry róg, 14. Trzy złutuchy, 15. Abramowa capka, 16. Bukietowa, 17. Dwie jaskowe, 18. Do dębka, 19. Do krzyza, 20. Barć. 21. Do Stefanowskich, 22. Pod ogrody, 23. Rzeka. 24. Do wieji, 25. Dwie do góry, 26. Między góry, 27. Rowki, 28. Do przygórka, 29. Głęboki róg, 30. Wieja, 31. Płytkie kołduny, 32. Głębokie kołduny, 33. Płascyzna na róg, 34. Płascyzna, 35. Budka, 36. Między góry, 37. Na dębek (Polski Yacht Klub), 38. Wądół, 39. Granica, 40. Przecka, 41. Orzechówka, 42. Do pnia (Oficerski Yacht Klub), 43. Na lednia. 44. Przecka. Podobnie swój leksykon rybacko-geograficzny mają wszystkie inne jeziora. Jest on nadzwyczaj ciekawy i oryginalny, a ujęcie jego w całości dałoby olbrzymi materiał do swoistej rodzimej, umysłem rybaka stworzonej, geografji jeziornej. Poznawanie i badanie jej, zarówno w odniesieniu do nazw toni na wszystkich jeziorach, jak i w ogóle do słownictwa, określającego narzędzia pracy rybaka, jego poszczególne czynności, jego zmartwienia i radości – słowem całą jego pracę i życie w jego ujęciu językowem – przedstawia tutaj na pojezierzu rozległe pole tak dla badaczy kultury rybacko-ludowej, jak i dla jej amatorów. Tyle o rybaku zawodowcu. Mamy jeszcze tutaj i typy rybaków amatorów, z których jedni uprawiają głównie wędkarstwo dla zysku, a drudzy dla przyjemności.

Nie wdając się w szczegóły, chcemy stwierdzić, że jest tutaj bardzo dużo odmiennych i różnorodnych typów rybackich, z interesu lub powołania; w sumie stanowią oni ciekawe pole obserwacyjne i wywierają w całości niepowszednie wrażenie na tych wszystkich, którzy nie doznali przyjemności sportu wędkarskiego, a chcą być jego miłośnikami. Oni, ci amatorzy rybacy, są niezbitym dowodem, że Pojezierze Augustowsko-Suwalskie jest jeszcze i krainą wędkarstwa. Wszyscy ci, którzy do wędkarstwa czują wolę Bożą, mogli z różnych stron Polski do tej krainy przybywać, a na pewno nadzieje ich nie doznają rozczarowania. O warunkach korzystania ze sportu wędkarskiego uzyskają informacje za pośrednictwem biur turystycznych augustowskiego i suwalskiego z lokalnych towarzystw wędkarskich.

Tych parę niewyczerpujących uwag o rybakach zawodowych i amatorach wskazuje bardzo wyraźnie, jak przemożny wpływ wywierają jeziora, zarówno jak i las na większość mieszkańców osad, miasteczek i wsi pojezierza. Gdy chodzi o wsie, to rolnicy t. zw. zapolacy w gwarze tutejszej, rybołówstwem z amatorstwa dla interesu lub przyjemności zajmują się znacznie mniej, bo mają za mało wolnego czasu w okresie letnio-wiosenno-jesiennym z powodu żmudnych i ciężkich prac na swych różnorodnych polach.

POLA, ŁĄKI, ROLNICTWO

Gleba na Pojezierzu Augustowsko-Suwalskiem jest bardzo różnorodna pod względem swej wartości uprawno-hodowlanej. Gdy obejmujemy okiem całe pojezierze, to przede wszystkiem uchwycimy dwa charaktery pól i łąk w zasadniczych zarysach. Pola i łąki w obrębie puszczy, będące wynikiem wyniszczonego lasu, mają kształt rozległych halizn puszczańskich, z których jedne są przeważnie piaszczysto-żwirowe, sapiaste i niekiedy gliniaste, a drugie bagienno-torfiaste. Pierwsze wyzyskiwane są pod uprawę roślin rolniczych, a drugie są przeznaczone na pastwiska i łąki, najczęściej o lichym gatunku. Krajobrazowo tereny te są zazwyczaj urozmaicone, bo pola pofałdowane licznemi wzgórkami, wzgórzami i dolinami, a łąki stanowią równiny z kępami krzewów i krzaków, co w połączeniu daje nam obraz elementów krajobrazu poleskiego i jakby podgórskiego. Dla rolników jednak, żyjących na tych terenach, tworzą na ogół warunki życia i pracy ciężkie i niewdzięczne. I gdyby nie wspierała ich puszcza, w której dorabiają sobie i czerpią z niej naturalne dary w postaci jagód i grzybów, oraz nie wspomagały jeziora, egzystencja ich byłaby prawie że niemożliwą na tych karłowatych gospodarstwach o niewdzięcznej glebie i mało wartościowych łąkach.

Jeżeli teraz chodzi o łąki, to największe ich obszary, przeważnie podmokłe, ciągną się po jednej i drugiej stronie rzeki Biebrzy, począwszy od jej źródeł, a skończywszy aż na ujściu do rzeki Narwi. Wartość tych łąk jest obecnie minimalna, ale mogłaby być nadzwyczaj duża, gdyby istniała możliwość uregulowania rzeki i osuszenia terenów nadbiebrzańskich. Przed wojną Biebrza była rzeką spławną i wskutek tego oryle, spławiając tratwy, niszczyli wszystkie jazy na Biebrzy, co miało niezwykle dodatni wpływ na dobro łąk. Woda bowiem nie rozlewała się szeroko, ale w czasie swego największego nasilenia wiosennego korytem rzecznym odpływała do Narwi. Łąki wówczas dawały obfite plony. Obecnie na szlaku Lipsk-Dębowo drzewo wcale nie jest spławiane, samorodni rybacy nadbiebrzańscy rok rocznie grodzą jazy, a każdy taki jaz piętrzy wodę co najmniej na osiem cm. Jeżeli przyjmiemy, że jazów tych jest na wspomnianej przestrzeni 98, to otrzymamy spiętrzenie wody na terenie powiatu augustowskiego około 8 m. Gdy uprzytomnimy sobie, że Biebrza ma bardzo mały spadek wody, to jasnem się stanie, że wszystkie łąki nieźle, a często nawet dobrze porośnięte trawą, zamieniły się obecnie na mało użyteczne pustkowia mokradłowe. Najlepiej może scharakteryzuje cenę łąk nadbiebrzańskich drobny przykład obecnych i przedwojennych cen. Przed wojną można było kupić płoskę (około 1,5 ha) za 300 rubli (1500 zł) a obecnie taką płoskę sprzedaje się za 150 zł i to nie można znaleźć nabywców. Podobnie, jak i nadbiebrzańskie, na ogół mało wartościowe są łąki nad rzeką Hańczą i innemi na pojezierzu, bo wszystkie stosunkowo ich rozległe tereny zawierają w sobie większość obszarów bagnistych i podmokłych. W stanie zatem obecnym łąki pojezierza dla rozwoju rolnictwa i hodowli dużego znaczenia nie przedstawiają. Inny zupełnie natomiast charakter mają mniejsze, lub większe tereny łąkowe, licznie rozrzucone w dolinach miedzy pagórkami i wzgórzami pól całego pojezierza. Powstały one na miejscu wymarłych jeziorek i zazwyczaj wydają trawę w dwóch gatunkach co do wartości: pierwszy, na ogół wartościowy rośnie wokoło brzegów wymarłego jeziorka, a drugi, kwaśny, na jego torfiastym terenie. Jednak łatwe są one do zmeljorowania i odpowiedniej uprawy, co częściowo przez poszczególnych rolników lub też przez poszczególne wsie jest obecnie uskuteczniane, przyczyniając się do produkcji więcej wartościowej i ilościowej siana. Poza tem te łąki i łączki pojeziorne, któremi ubrana jest ziemia orna, rozciągająca się wokoło całej puszczy, krajobrazowo upiększają, ubarwiają i ożywiają bezleśne pojezierze.

Bezleśne pojezierze tworzy pola wraz ze swojemi łąkami i łączkami znacznie wartościowsze i bogatsze w naturalne składniki i związki chemiczne od pól i łąk w obrębie puszczy. Jednak mimo to, gdy bliżej przyjrzymy się terenom, to zauważymy ich dużą różnorodność nawet na stosunkowo niewielkim obszarze: od wybitnie piaszczystych poprzez różne odmiany żwirowych do bardzo gliniastych i sapiastych. Ogólnie jednak biorąc istnieje tutaj na całem pojezierzu polnem przewaga żwirów i piasków nad bielicami i glinami. Tereny te przeważnie są pokryte drobnym i grubszym, dziś już nie wszędzie w dużej ilości znajdującym się, kamieniem polnym, naniesionym przez lodowiec w różnych odmianach, z których najpospolitszym jest granit, obficie jeszcze pokrywający pola, np. w okolicy Sopoćkiń i w północnej części pojezierza. Część północno-zachodnia, ciągnąca się od Raczek w kierunku na Bargłów ma przeważnie pola gliniaste i sapiaste; natomiast część północno-wschodnia i wschodnia, ciągnąca się od Raczek w kierunku na Suwałki, Sejny i Sopoćkinie, oczywiście poza obrębem puszczy, przeważnie jest piaszczysta i żwirkowa. Z tego widzimy, że warunki naturalne dla rolnictwa na całem pojezierzu na ogół są wielce trudne i niedostępne. Mogą więc one być wyzyskane tylko dla roślin mniej wybrednych i udających się nieźle na gruntach uboższych. Do roślin tych, uprawianych na pojezierzu, należą: żyto, owies, jęczmień, pszenica, ziemniaki. Zbiór ważniejszych ziemiopłodów i obszar zasianych i zasadzonych roślin podstawowych przedstawia się na terenie obydwóch powiatów następująco:

Nazwa
roślin
Pow. augustowski Pow. suwalski
obszar zbiór obszar zbiór
Żyto 15 576,00 ha 136 151,00 q 27 312,66 ha 230 525 q
Owies 11 566,00 " 101 110,49 " 25 387,56 " 179 150 "
Jęczmień 3 821,38 " 25 053,00 " 5 350,80 " 46 372 "
Pszenica 3 006,59 " 26 105,00 " 3 778,14 " 47 917 "
Ziemniaki 8 778,51 " 878 666,00 " 10 375,09 " 1 207 246 "
Inne 6 268,89 " 16 406,70 "

Tabela ta charakteryzuje nam zarazem nie tylko wyniki i ilość poszczególnych roślin, ale i podkreśla nasze uwagi o wartości gleby. Poza podstawowemi roślinami uprawiane są jeszcze gryka, groch, len i konopie w ilości według poniższej tabeli

Nazwa
roślin
Pow. augustowski Pow. suwalski
obszar zbiór obszar zbiór
Gryka 1 164,59 ha 4 917,00 q 418,22 ha 2 188,00 q
Groch 1 522,03 " 3 407,00 " 3 837,78 " 2 319,00 "
Len (nasienie) 531,22 " 2 498,00 " 1 160,40 " 770,00 "
Len (włókno) 531,22 " 11 417,00 " 1 160,40 " 17 397,00 "
Konopie (nasienie) 43,20 " 112,50 " 142,56 " 442,00 "
Konopie (włókno) 43,20 " 756,00 " 142,56 " 3 314,00 "

Ogólna powierzchnia ważniejszych ziemiopłodów w roku 1934 przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Powierzchnia ziemi 188222,19 ha 215074,00 ha
Ziemia orna 61858,89 " 112994,00 "
Ziemia obsiana i zasadzona 52095,01 " 88610,95 "
Ziemia ugorująca 9763,78 " 24372,83 "
Liczba budynków mieszkalnych 12816,00 " 17259,00 "
Liczba gospodarstw rolnych 12773,00 " 14281,00 "

 

Ściśle ze stanem uprawy ziemi i jej plonami wiąże się i stan hodowli zwierząt domowych, gospodarskich. Przedstawia się on w obydwóch powiatach następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Konie 14134 20859
Bydło rogate 29756 31423
Trzoda chlewna 31705 36273
Owce 17987 18944
Kozy 15 67
Liczba właścicieli posiadających zwierzęta 10396 13215

 

Powyższe dane liczbowe przedstawiają tylko ilość, a nic nam nie mówią o jakości zwierząt. Ogólnie jednak biorąc, trzeba podkreślić, że jakość ich jest na ogół różnorodna i nie przedstawia wysokiego poziomu rasowego i dochodowego. Wynika to z jednej strony na ogół z ubóstwa gleby, łąk i pastwisk, a z drugiej – z niskiego poziomu oświaty rolniczej i w ogóle ogólnej kultury rolnej oraz z rozdrobnienia gospodarstw rolnych. Gospodarstwa te pod względem obszaru przedstawiają się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Do 5 ha 6214 4646
  " 10 " 3443 4272
  " 20 " 2582 4195
  " 30 " 296 906
  " 40 " 160 161
  " 50 " 25 41
Powyżej 50 " 53 60

 

Te dane liczbowe mówią nam, o przewadze gospodarstw drobnych i średnich nad gospodarstwami większemi. Przeciętna wielkość jednego gospodarstwa wyraża się liczbą do 8 ha. Sytuacja zatem pod względem obszaru jednego gospodarstwa rolnego w porównaniu z resztą kraju stosunkowe jest dobra. To stanowi niewątpliwie duży plus. Jednak niewiele się jeszcze robi wspólnemi siłami, by gospodarstwa te należycie wyzyskać. Stan organizacyj gospodarczo-społecznych i zawodowych we wsiach pojezierza przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Kasy Stefczyka 12 17
Spółdzielnie mleczarskie 11 9
Kółka rolnicze 22 16
Koła gospodyń wiejskich 22 21
Zespoły przysposobienia rolniczego 31 30
Spółdzielnie rol.-handlowe 1 1
Spółdzielnie spożywców 2 5

 

Jeżeli chodzi o spółdzielnie spożywców w pierwszym rzędzie, a tak samo częściowo i o spółdzielnie rolniczo-handlowe, to zaopatrują one w artykuły nie tylko ludność wsi, ale i miasteczek. Na ogół, jak już wskazują nam te dane, rolnicy pojezierza słabo są zorganizowani pod względem gospodarczo-społecznym i zawodowym. Do organizowania się zawodowego i gospodarczego ogólnie czują niechęć. Jednak gdy zostanie ona przezwyciężona, to praca idzie bardzo dobrze i wydaje dobre plony. Przykładami dobrze postawionej pracy mogą być: spółdzielnia mleczarska w Bargłowie, spółdzielnia spożywców w Wiżajnach itp. W tych placówkach obserwować wówczas możemy bardzo dużo niesłabnącego zapału, wytrwałości, ofiarności i poświęcenia dla dobra ogólnego, o ile tylko ono przynosi realną korzyść pojedynczym jednostkom i gromadom. Z natury i z ducha ludność rolnicza pojezierza ma w sobie zakorzenione poczucie wzajemnej pomocy i współpracy. Sięga ono odległych, zamierzchłych czasów i wyraża się w tem, co tutaj określa się nazwą „tłoka”. Ta prastara nazwa, na treść której wieki i ludzie ich z pokolenia na pokolenie pracowali, sięga czasów jeszcze prasłowiańskich i słowiańskich, a dziś konkretnie wyraża się w samorzutnej pomocy przy zwózce drzewa, budowie domów, obróbce lnu, przędzeniu, darciu piór, szatkowaniu kapusty itp. Pomoc ta jest bezpłatna i bezinteresowna. Z temi wspólnemi pracami zazwyczaj związane są wspólne śpiewy, zabawy, gawędy i poczęstunek. Ludność wiejska pojezierza stroju swego nie wytworzyła, ubiera się odświętnie z miejska, szaro, bezbarwnie, a do codziennej pracy w samodziały. Na ogół pod względem ubioru ulega wpływom miasteczek. Nie wdając się w szczegółowe omawianie kultury ludowej na pojezierzu, trzeba podkreślić, że i w tej dziedzinie po wsiach naszych istnieją jeszcze nieznane i nieopracowane takie elementy, które zasługują całkowicie na wydobycie z ukrycia, opracowanie i otoczenie zrozumieniem i opieką. Wówczas, istniejące więzi kulturalne i społeczne, z nieuświadomionych, staną się świadomemi i przedstawiać będą pokaźną siłę kulturalną już nie tylko o znaczeniu regionalnem, ale i ogólno-narodowem.

WIĘKSZA WŁASNOŚĆ ROLNA

Powiat augustowski, stanowiący w ogromnej większości posiadłości państwowe (puszcza-jeziora) nie sprzyjał rozwojowi większej własności rolnej. Dlatego też znikoma jest ilość dworów i dworków. A te przeważnie są zgrupowane w okolicach podgrodzieńskich. W latach poprzedzających upadek Rzeczypospolitej było tu kilka większych dóbr (Paców, Wołłowiczów, Karwowskich). Dobra te częściowo dzięki działom rodzinnym rozdzieliły się na drobniejsze objekty – częściowo zaś zostały rozparcelowane. Niektóre uległy konfiskacie (Dowspuda).

Z całej dawnej świetności magnackiej pozostały zrujnowane lub chylące się ku upadkowi dwory. Niektóre, jak np. Wielki Świack, z którego pozostał jedynie ośrodek z pałacem zbudowanym w XVIII w. służą innym celom. Mianowicie mieści się tutaj nowocześnie zaopatrzony i luksusowo urządzony państwowy zakład dla nerwowo wyczerpanych.

Parcelacji, oprócz wymienionego powyżej Wielkiego Świacka, należącego ongiś do rodziny Wołłowiczów, uległy i inne, jak Lipsk Murowany, położony przy szosie Augustów-Grodno (43 km od Augustowa), dobra podonacyjne Łabno – przy szosie o 9 km od Grodna, z piękną aleją b. starych lip i ładnie odrestaurowanym dworem, dobra Cisewo, własność ongiś słynnego filantropa hr. Brzostowskiego, obecnie Fundacja Sztabińska przy nowobudującej się szosie Augustów-Sztabin (o 15 km), Dowspuda, tuż przy miasteczku Raczki, własność hr. Ludwika Paca, obecnie jako ośrodek należy do Skarbu Państwa. Posiada, dziś jeszcze piękne ruiny słynnego pałacu wśród majestatycznego parku.

Wspomniane powyżej dobra rozparcelowane zostały li tylko na niewielkie ośrodki.

Inne dwory ocalałe dotychczas przedstawiają się następująco: 1) Świack (własność rodziny Górskich) około osady Sopoćkinie. Jedyny uprzemysłowiony majątek. Posiada krochmalnię i inne zakłady. Dwór murowany z XIX w. wśród starego parku nad rzeką Niemnem. W sezonie letnim w Świacku prowadzony jest pensjonat.

2) Folwarki, wchodzące niegdyś w skład Wielkiego Świacka, a to: Wasilewicze ze starym dworkiem, Jassudów, Dorguń ze starym pałacykiem, podniszczonym, lecz zawierającym piękne freski, Todość, posiadający niegdyś piękny myśliwski pałacyk (dziś śladu po nim nie pozostało).

3) Dobra Białobłota rozpadłe dzięki działom rodzinnym na folwarki: Kodziowce, Dobrawola, Michałowo i Mańkowce. Dobra te w pobliżu Niemna, wśród pięknej okolicy.

4) Karolin o 8 km od Grodna (niedaleko od szosy Grodno-Nowy Dwór). Posiada dom murowany z XIX wieku nad rzeczką Tatarką, tuż przy granicach pow. sokólskiego.

5) Folwark Perstuń, Jastrzębna i Lubinowo, będące niegdyś częścią dóbr podonacyjnych Łabno.

6) Kolnica, przy szosie Augustów-Sztabin (o 7 km). Majątek nowocześnie zagospodarowany, zniszczony podczas działań wojennych Wielkiej wojny Europejskiej, położony nad jez. Kolno. Własność p. Świdy.

7) Solistówka, przy szosie Augustów-Grajewo (18 km). O wzorowem gospodarstwie rybnem, plantacje tytoniu. Zabytków nie posiada. Folwark ten wchodził niegdyś w skład ogromnych dóbr rodziny Karwowskich. Obecnie stanowi własność p. L. Olszewskiego.

8) Grabowo, Hejbowicze w pobliżu granicy Prus Wschodnich na trasie Rajgród-Raczki. Posiada dwór murowany. Położony jest wśród pięknej okolicy. Zabytków nie posiada. Stanowi własność rodziny Kwasieborskich.

9) Folwark Olszanka przy szosie Augustów-Suwałki (16 km). Niegdyś własność kamedułów wigierskich, obecnie p. Binsztejna.

Większa własność rolna jest reprezentowana w pow. augustowskim b. nielicznie. Majątki podgrodzieńskie prawie żadnego kontaktu z Augustowem nie utrzymują ze względu na bliskość większego ośrodka, jakim jest Grodno, do którego ma ją wygodną szosową komunikację.

Augustowskie dwory i dworki ucierpiały podczas ostatnich zawieruch wojennych. Znikły w dużej większości przechowane stare pamiątki. Ocalała niewielka część druków znajduje się częściowo w muzeum grodzieńskiem.

Z całej tej niewielkiej plejady dóbr ziemskich najbardziej zasługuje na uwagę Cisów, obecnie Fundacja Sztabińska.

W powiecie suwalskim mamy obecnie również niewielką ilość objektów większej własności. Ogólny obszar wynosi około 4.500 ha. Należą tu: 1. Folwark Berżniki, własność Stanisława Leszczyńskiego, gm. i poczta Berżniki, 2. Folwark Hołny Mejera, własność Józefa Paszkiewicza, gm. i poczta Berżniki, 3. Folwark Krasnohruda, własność rodziny Lipskich, gm. i poczta Berżniki. W letnich miesiącach prowadzony jest wzorowo na większą skalę pensjonat. Śliczne położenie wśród lasów, między jez. Gaładuś, Hołny i Sztabinki, 4. Folwark Olkieszczyzna, własność Kazimierza Zaniewskiego, gm. i poczta Berżniki, 5. Majątek Garbaś, własność spadkobierców Franciszka Gałdziewicza, gm. i poczta Filipów, 6. Folwark Jeglówek, własność Jana Moderackiego, gmina i poczta Jeleniewo, 7. Folwark Klejwy, własność spadkobierców Stefana Borewicza, gm. i poczta Krasnopol, 8. Folwark Polesie (Baraniszi) i Szejpiszki, własność Habermanowej, gm. i poczta Krasnopol, 9. Folwark Dowiaciszki, własność Stanisława Dąbrowskiego, gm. Krasnowo poczta Sejny, wzorowa obora rasy czerwono-polskiej, 10. Majątek Mała Przerośl, własność Franciszka Słowikowskiego, gm. i poczta Przerośl, 11. Folwark Łanowicze, własność Adama Kutyłowskiego, gm. i poczta Przerośl, 12. Ośrodek Hańcza Stara, własność spadkobierców Walerji Bergierowej, gm. i poczta Wiżajny, położony ładnie nad uroczym jez. Hańcza, 13. Folwark Sudawskie i Skombobole, własność Mikołaja Rekosza, gm. i poczta Wiżajny, 14. Folwark Sadłowizna, własność Strzałkowskiej, gm. i poczta Bakałarzewo, 15. Folwark Czerwonka, własność spadkobierców Stefana Bojny, gm. i poczta Bakałarzewo, 16. Folwark Huta, własność Skarbu Państwa, dzierżawi Bronisław Rydzewski, gm. i poczta Huta, 17. Folwark Kleszczówek, własność Skarbu Państwa, dzierżawi Władysław Kozłowski, gm. Kadaryszki, poczta Rutka-Tartak. Wzorowe gospodarstwo rybne. W lecie prowadzony jest pensjonat. Piękne położenie wśród t. zw. grupy jezior kleszczowieckich. Doskonałe miejsce wypoczynkowe, 18. Majątek Sejny, własność Skarbu Państwa, poczta Sejny, w stadjum parcelacji.

Za czasów niepodległości rozparcelowano na rzecz drobnego rolnictwa i osadników w powiecie augustowskim większej własności rolnej 8000 ha majątków państwowych i 4000 ha prywatnych, na terenie zaś pow. suwalskiego 11000 ha majątków państwowych i prywatnych. Poza tem scalono w pow. augustowskim 50000 ha i w pow. suwalskim 20000 ha oraz uregulowano w wielu wsiach serwituty. Akcja ta niewątpliwie była bardzo korzystna dla rozwoju drobnego rolnictwa w tych powiatach, stworzyła ona bowiem dominujący przeciętnie typ 10-hektarowego, zamożnego włościanina.

Niestety, w skutek nierentowności rolnictwa w ostatnich latach, oraz zahamowania odpływu ludności wiejskiej do miast, daje się zauważyć obecnie zanik dokonywania działów rodzinnych przez spłaty pieniężne i powstaje silna tendencja do rozdrabniania małych gospodarstw włościańskich drogą podziałów. Dodatni rezultat wieloletniej działalności Państwowego Banku Rolnego zaczyna obracać się w niwecz, a wieś w szybkim tempie zaczyna proletaryzować się.

PRZEMYSŁ, RZEMIOSŁO I HANDEL

Te działy pracy i produkcji na ogół obliczone są na użytek wewnętrzny pojezierza i w produkcji swej mają niewiele poza bogactwem drewna i ryb do wywiezienia. Jedną z takich ogólnych cech, jaką należy podkreślić w przemyśle, rzemiośle i handlu na pojezierzu, to daje się przede wszystkiem zauważyć, że istniejące naturalne bogactwa nie są w dostateczny sposób wyzyskiwane, zwłaszcza w przemyśle i rzemiośle, a tem samem i w handlu, oraz słabo stosunkowo rozwinięty zmysł przedsiębiorczości, organizacyjności i racjonalnej dążności do współdziałania i współpracy gospodarczej. Przeważnie „każdy sobie rzepkę skrobie” i w pojedynkę jak potrafi tak prowadzi swoje interesa. Stąd też często można obserwować drugie zjawisko społeczne, że jednych wytworów jest za dużo, a innych za mało; tak samo jedne zawody są przeładowane pracownikami wykwalifikowanymi, a inne odczuwają ich brak.

Jeżeli chodzi o przedsiębiorstwa przemysłowe, to w obydwóch powiatach przedstawiają się one następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Browary 1
Masarnie 4 13
Mleczarnie 6 28
Fabryki cukrów 3 4
Piekarnie 25 36
Olejarnie 1
Wytwórnie win 1
        "       wód gaz. 2 7
Młyny 9 25
Mydlarnie 1 1
Przem. Budowlane 5 4
Wypalanie wapna 2
Cegielnie i kaflarnie 2 7
Garbarnie 2 3
Tartaki 3 2
Przewóz 3 7
Inne 11 15

 

Tutaj trzeba podkreślić, że olbrzymia ilość jagód, ziół leczniczych i grzybów, to jest tych głównych naturalnych darów puszczy, jeżeli chodzi o produkcję żywnościową, nie wyzyskuje się w sposób należyty i zorganizowany. Surowce te nie tylko nie są wykorzystywane w zorganizowanem przetwórstwie, ale i gospodarka niemi prowadzana jest chaotycznie i dziko. Te działy produkcji, które mogłyby liczyć na poważny wywóz z pojezierza w inne tereny, zwłaszcza do wielkich miast Rzeczypospolitej, leżą całkowicie odłogiem, nie dając bliżej określonych korzyści gospodarczych ani pojezierzu, ani też całemu państwu.

Pod względem zorganizowania i rozwoju rzemiosła pojezierze nie tylko nie przedstawia się lepiej, ale nawet i pod wielu względami gorzej, niż w dziedzinie przedsiębiorstw przemysłowych. Stan rzemiosła w obydwóch powiatach liczbowo wyraża się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Blacharze 5 6
Introligatorzy 2 3
Czapnicy 6 16
Kowale i ślusarze 36 64
Krawcy 40 58
Szewcy 28 32
Szklarze 7 2
Stolarze 9 11
Zegarmistrze 6 10
Inne 27 46

 

Z porównania tych danych widzimy, że w pewnych dziedzinach jest przesyt materjału ludzkiego np. szewstwo i krawiectwo, ale są i rzemiosła, nasycone słabo i które mają widoki zapewnienia utrzymania szeregowi rodzin. A jeżeli chodzi o rzemiosło, obejmujące jako materjał drzewo, w związku z rozwijającym się w szybkiem tempie ruchem turystycznym i letniskowym ma on szanse pełnego rozwoju, o ile tylko nasi stolarze itp. potrafią zorganizować się i wytwarzać solidny sprzęt wodny po cenach możliwie najniższych. Zapotrzebowania w tej dziedzinie są na ogół duże i z każdym rokiem wzrastają, a brak jest drobnych źródeł, zaspakajających popyt na łodzie, kajaki, żaglówki itp.

W ścisłym związku z dobrze postawionym przemysłem i rzemiosłem jest handel. Na terenie obydwu powiatów są następujące przedsiębiorstwa handlowe:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Skup zawodowy 21 82
Artykuły spożywczo-kolonjalne 170 433
Zakłady gastronomiczne 44 121
Wina i wódki 8 16
Wyroby monopolu tytoniowego 49
Manufaktura 28 51
Konfekcja i galanterja 51 102
Ubrania i obuwie 5 19
Obuwie 11 14
Skóry i przybory z nich 8 14
Maszyny i artykuły techniczne 3 7
Artykuły budowlane i opał 8 4
Meble i urządzenia biurowe 2
Żelazo i wyroby żelazne 9 22
Porcelana, szkło, fajans 4 8
Chemikalja, mydło, nafta 6 16
Instrumenty precyzyjne 1
Wyroby zegar. i jub. platery 2 7
Przybory oświetleniowe 4 2
Przybory radiowe 4 4
Apteki 7 6
Składy apteczne 3 8
Księgarnie i materjały pism. 4 15
Art. rolne, Spół. roln.-handlowe 15 23
Banki i instytucje kredytowe 15 6
Komunikacja, przewóz 1 2
Hotele, pokoje umeblowane 6 5
Teatry i widowiska 1 2
Przedsiębiorstwa inne 18 27

 

DROGI POJEZIERZA

Rozwój przemysłu, rzemiosła, handlu i w ogóle życia gospodarczego jest w ścisłym związku z dobrym stanem dróg i z dogodną organizacją komunikacji w ogóle. Prawie do końca XIX wieku pojezierze nasze nie miało żadnego połączenia z szerszym światem. Dopiero w 1897 roku została pobudowana jednotorowa linia żelazna, łącząca naszą krainę poprzez Grodno z resztą byłej Kongresówki i innemi ziemiami, będącemi pod zaborem rosyjskim. Rosjanie o stan innych dróg na ogół się nie troszczyli, a nawet w kilku wypadkach na ich mapach istniały drogi bite, których w rzeczywistości nie było. W tych więc czasach stan dróg i w ogóle komunikacji na pojezierzu przedstawiał się fatalnie, aż do wybuchu wojny światowej w 1914 roku. W czasie tej wojny nacierające wojska niemieckie wszystkie potrzebne im trasy doprowadziły do porządku. Jednak lata wojny i pierwsze powojenne drogi te na ogół zniszczyły. Podobny zresztą los przeżyło i całe pojezierze.

Po wojnie w latach już niepodległości trzeba było nie tylko odbudować zniszczone osiedla, ale i stan dróg. W obydwu powiatach zabrano się do intensywnej pracy i obecnie po szesnastu latach drogi te zostały doprowadzone możliwie do jak najlepszego porządku. Nie znaczy to wcale jednak, aby stan ich był całkowicie dobry. Jednak ciągła troska i praca czynników municypalnych przy poparciu państwowych władz centralnych np. przy budowie szosy Augustów-Sztabin-Bia­ły­s­tok z każdym rokiem stan ten będzie podnosiła zarówno na drogach państwowych, wojewódzkich, powiatowych, jak i gminnych i wioskowych. W obydwu powiatach drogi przedstawiają się w kilometrach następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Drogi bite państwowe 98,145 km 37,550 km
Drogi wojewódzkie 41,346 " 107,657 "
Drogi powiatowe 67,629 " 46,250 "
Drogi grunt. zmel. powiatowe   35,003 "
Drogi grunt. zmel. gminne 788,00 " 615,00 "
Drogi grunt. zmel. wiejskie   5000,00 "

 

Jak widać z tej tabeli stan dróg pod względem ilości i jakości przedstawia się zupełnie nieźle, lepiej w powiecie suwalskim, słabiej w augustowskim, który ma ich do utrzymania znacznie więcej od poprzedniego. Na intensywniejszą pracę drogową wpływa dodatnio rozwijający się ruch turystyczno-letniskowy, którego rozwój również w dużej mierze jest uzależniony od jakości dróg i sprawnej, a dogodniej organizacji połączeń komunikacyjnych pojezierza z centrum kraju i jego innemi okolicami. Pod tym względem zrobiono już bardzo dużo, ale trzeba zrobić jeszcze więcej, zwłaszcza w zakresie komunikacji kolejowej i autobusowej podczas trwania sezonu turystyczno-letniskowego. Zależy to jednak w bardzo dużej mierze od zrozumienia tych potrzeb przez władze wojewódzkie i centralne, głównie przez Ministerstwo Komunikacji. Dobra komunikacja ma również doniosłe znaczenie i dla szkolnictwa i oświaty w ogóle.

SZKOLNICTWO I OŚWIATA

Cierniowemi drogami kroczyła oświata ludu na Pojezierzu Augustowsko-Suwalskiem w latach przed-niepodległościowych. Skąpo rozrzucone po wsiach szkółki ludowe (za wyjątkiem np. gminy Sztabin, która dzięki Fundacji hr. Brzostowskiego posiadała kilka porządnych murowanych budynków szkolnych) w minimalnej mierze zaspakajały potrzeby oświatowe.

Z chwilą odzyskania niepodległości zmieniło się wybitnie na lepsze. Jednak nie można twierdzić, by stan szkolnictwa obecnie był zadowalający.

Niewielka ilość szkół trzeciego stopnia, a mnóstwo 1-go nie jest dowodem, iż oświata kroczy należycie na terenie pojezierza. Odległość wsi od większych skupień, posiadających szkoły 3-go stopnia staje się przyczyną hamowania oświaty i uniemożliwiania osiągnięcia odpowiedniej kultury wśród ludu w najbliższych latach.

Poza tem niewielka ilość miejscowości posiada odpowiednie budynki szkolne. Przeszło 85% szkół mieści się w budynkach prywatnych, wynajętych ad hoc przez dozory szkolne. Budynki te są zaprzeczeniem tego, co przywykliśmy uważać za minimum wymagań dla nauczania i higieny. Bardzo częste są wypadki, że jedna szkoła mieści się w kilku dość odległych budynkach. Lata dobrobytu zostały zmarnowane. Zaledwie parę gmin (Augustów, Suwałki, Bakałarzewo, Przerośl, gm. Ruta w Tartaku) pomyślały o potrzebie budowania szkół. Inne gminy nie stanęły na wysokości zadania, jak również i Wydziały Powiatowe nie bardzo się o to troszczyły w latach poprzednich. Ludność zaledwie przed paru laty zrozumiała potrzebę budownictwa szkół i szereg rad gminnych powzięło uchwały budownictwa lokali szkolnych. Akcja napotyka na wielkie trudności, gdyż brak gotówki w okresie kryzysu stoi temu na przeszkodzie.

Jak widzimy stan szkolnictwa powszechnego pod względem posiadania odpowiednich budynków szkolnych przedstawia się bardzo słabo. Nie lepiej przedstawia się stan szkolnictwa pod względem zaopatrzenia w pomoce naukowe. Państwo od szeregu lat nie zasila szkół pod tym względem. Gminy zaś uważając, iż jest to obowiązek nie ciążący na nich, odmawiają kredytów.

Szkolnictwo średnie posiada gimnazja w Suwałkach, Augustowie i Sejnach. Poza tem istnieje parę szkół zawodowych w Suwałkach i parę szkół dokształcających dla rzemieślników (w Augustowie i Suwałkach).

Wobec niewielkiej ilości szkół powszechnych 3-go stopnia, ilość szkół średnich wystarcza zapotrzebowaniu. Szkolnictwo średnie znajduje się o wiele w lepszem położeniu, gdyż posiada odpowiednie lokale i niezłe zaopatrzenia w pomoce naukowe. Gimnazjum w Augustowie posiada na swoje potrzeby duży teren (około 8 ha) przydzielony przez miasto. Na terenie tym znajduje się wygodne boisko, nowo założony park i sad owocowy.

<fot. Gimnazjum Biskupie im. Św. Kazimierza w Sejnach.>

Spośród gmin najbardziej dbających o oświatę prym trzyma Augustów, który kosztem około 2 miljonów złotych pobudował piękne gmachy szkoły powszechnej, gimnazjum w mieście i dwóch szkół powszechnych mniejszych na przedmieściach Żarnowo i Biernatki. Tak samo Suwałki wybudowały piękny gmach szkoły powszechnej w 1935 r. kosztem około 1 mln złotych. Do całości obrazu szkolnictwa należy dołączyć przedszkole, utrzymywane przez Z. P. O. K.

Ogólnie biorąc, stan szkolnictwa na pojezierzu przedstawia się katastrofalnie dzięki przeludnieniu dziatwy w klasach. Są takie anomalje, gdzie jeden nauczyciel uczy około 150 dzieci. Wpływa to bezwarunkowo wybitnie na obniżenie poziomu nauczania, przynosząc niepomyślne wyniki. Niektóre wsie (około 10%) nie posiadają wcale szkół, gdyż ilość dzieci jest za mała i przeto część dziatwy znajduje się poza szkołą.

Nauczycielstwo(w 90% należące do Zw. Naucz. Pol.) pracuje bardzo ofiarnie, starając się przyszłe rzesze młodych pokoleń skierować na odpowiednie tory. Wydaje w tym celu piękny dwutygodnik regionalny dla dzieci „Nasz Głosik”, który w całości wypełnia dziatwa własnemi pracami. opisując swe zajęcia, dążenia, wrażenia i zamiary na przyszłość. Dwutygodnik ten, redagowany bezinteresownie, a niezwykle tani (numer 5 gr.), przy tem ilustrowany pięknemi zdjęciami krajobrazu pojezierza oraz aktualnemi zdjęciami z życia szkolnego, rozchodzi się w ilości 2500 egzemplarzy po pojezierzu, łącząc dziatwę poszczególnych szkół więzami bliższej znajomości i niecąc szla­chet­ną emulację oraz przyczyniając się do zamiłowania czytania prasy regionalnej, tem bardziej, że czytelnictwo w szkołach mocno szwankuje z racji b. niewielkiej ilości i licho zaopatrzonych bibljotek szkolnych.

W ścisłym związku z oświatową pracą regionalną nauczycielstwa prowadzona jest przez nie i inne czynniki praca ogólna oświatowo-kulturalna i gospodarczo-społeczna w szeregu zrzeszeń i organizacyj, rozrzuconych na terenie całego pojezierza, a głównemi ośrodkami ich są miasta Augustów i Suwałki oraz miasteczka i większe wsie. One, niejako siłą rzeczy, w silniejszym lub słabszym stopniu, w zależności od doboru ludzi, promieniują na najbliższe swe okolice.

MIASTA I MIASTECZKA POJEZIERZA

Niewiele miast posiada całe Pojezierze, a ze znaczniejszych tylko trzy: Suwałki, Augustów i Sejny. Punktem wyjścia dla wszelkiego rodzaju wycieczek będą: Augustów i Suwałki.

Augustów

Samo miasto powstało 15 maja 1561 r. na podstawie aktu erekcyjnego Zygmunta Augusta, od którego początkowych liter otrzymało herb.

Teren, na którym znajduje się Augustów, zamieszkały był już od bardzo dawnych czasów. Skupiały się tu licznie bitne plemiona Jadźwingów, później zaś po unji polsko-litewskiej, osadę Mostki, (bo taka poprzednio na tem miejscu istniała), zaludnili i skolonizowali koloniści mazurscy oraz Rusini. Ci ostatni z resztą bardzo szybko spolonizowali się, o czym świadczą zmienione na­z­wi­s­ka, z Iwanowych na Iwanowskich i z Omeljanów na Milanowskich. Swoboda, panująca na ogół w dobrach królewskich, zwłaszcza tu, gdzie puszczański charakter tych dóbr wykluczał ścisłą kontrolę, nęciła licznych przedstawicieli gęściej zaludnionego Mazowsza. To też kolonizacja tych stron postępuje dość szybko naprzód, głównie jednak w XVI i XVII wieku. Zarząd dóbr znajdował się początkowo w Knyszynie, po czym w miarę rozwoju interesów „komora dóbr królewskich” przeniesiona została do Grodna.

Prawo osadnicze wzorowane było na magdeburskiem. Przywilej królewski zapewniał dochody z miar, jatek, wag, postrzygalni, kramów solnych i t. p.

W celu ożywienia ruchu przewidywano dwa roczne jarmarki, z których wszelakie obroty wolne były początkowo przez lat dziesięć od podatków. Po wygaśnięciu tego terminu tylko jarmark na św. Piotra i Pawła korzystał z tych uprawnień. Dni targowe były wyznaczone na czwartki i soboty. W XVII wieku, kiedy handel coraz częściej ogniskował się w rękach żydowskich, przełożony został termin tych targów na piątki, a czwartkowe na wtorki. Zmiana dokonana została, jak na leży sądzić, na przełomie XVIII i XIX wieku. Do przywilejów mieszczan należało łowienie ryb w rzece Netcie, jez. Necku. (W akcie erekcyjnym, pisanym w jęz. ruskim nazwane są rzeką Mietą, a jezioro Mieckiem). Obszar miasta wynosił 128 włók litewskich. Celem uzupełnienia obszarów dochodowych aktem z dnia 2 czerwca 1564 r. datowanym w Bielsku, przyznaje Zygmunt August trzy obręby leśne: Turówkę, Żarnów, Biernatki, o łącznej powierzchni 74 włók oraz szereg łąk, aż po rzeczkę Kolnicę, do miejsca jej ówczesnego połączenia się z rzeką Nettą. Na pastwisko przeznaczono bór naprzeciw miasta.

Z tytułu obciążeń przypadało na mieszczan płacenie czynszu normalnego i 6 groszy polskich na utrzymanie parafji. Miasto uzupełniało swoje dochody mytem i mostowem. Starało się też o wyłączność dostawy dla okolicznych wsi królewskich piwa, wódki i miodu. Wobec powstania parafji, część gruntów przypadła proboszczowi. Dlatego też miasto wszczęło starania o rekompensatę, którą po rozpatrzeniu podania, na podstawie orzeczenia kniazia Pilichowskiego i komisarza Dylewskiego, działających w zarządzie dóbr królewskich w Knyszynie, otrzymało w postaci 12 włók ziemi. Przywileje miasta zatwierdzili i inni monarchowie, jak np. Stefan Batory w 1578 r. Stało się to na skutek uprzednio dokonanej kontroli, która wykazała, że miasto regularnie wyliczało się z 3 gr. opłaty z każdego korca słodu i płaciło miary z młynów oraz czopowe od wyszynku trunków.

Poszczególni mieszczanie, zapobiegliwsi zwłaszcza, uzyskiwali także potwierdzenie swoich przywilejów. Znany jest taki przywilej Jana Sobieskiego z 1679 r.

Potwierdza też przywileje miasta Zygmunt III w 1624 r., Władysław IV – w 1638 r.

Podczas najazdu szwedzkiego miasto ulega zniszczeniu. Wówczas król Jan Kazimierz aktem z 15.VIII.1658 r. zezwala na wyrąb z puszczy ekonomji grodzieńskiej na odbudowanie kościoła. Potwierdzał również przywileje miasta wspomniany już Jan III w 1677 r. Czynili to także August II w 1702 r. i. August III w 1744 r., a ostatnio St. August, potwierdzając raz jeszcze granice miejskie.

Istnieją poważne dane, że wieś Uścianki, leżąca o 8 km od Augustowa, należała także kiedyś do tegoż miasta, który ją kupił od chirurga królewskiego Jarosza-Poznańczyka w 1584 roku. Utrata tej wsi datuje się w związku ze zmianami w gospodarce, dokonanemi w XVIII wieku. Wójtostwo miasta nadawano początkowo urzędnikom królewskim, jak np. wspomnianemu już Jaroszowi-Poznańczykowi, od którego miasto za burmistrza Wawrzyńca Białka wykupiło prawo rządzenia się za 500 złp. Burmistrze tytułują się także prezydentami i nie mogą, się skarżyć na brak kłopotów i trosk.

Szczególnie uciążliwe w XVII wieku były kwatery. Ciężki stan miasta powiększały jeszcze pustoszenia w czasie wojen szwedzkich, kiedy to niszczyli miasto swoi i obcy.

Do roku 1630 nie ma śladu o pobycie Żydów. Dopiero za Jana Sobieskiego przybywają oni do miasta, powodując skargi mieszczan na zuchwałe zachowanie się, świadectwem czego jest skarga wójta Puchalskiego z 27 czerwca 1683 r. do Jana III o ukaranie za lżenie tegoż „urodzonego” burmistrza przez dwu Żydów, protegowanych tu przez dzierżawcę dóbr królewskich.

W 1778 r. było w mieście domów 218. Liczba ludności nie przekraczała 3000.

W 1820 r. liczba ludności wynosi 4311 w tem chrześcijan 3099, Żydów 1212.

Szczegółem godnym zanotowania jest fakt, iż przedmieścia Turówka, Biernatki, Żarnowo są także w tym czasie zamieszkane przez Żydów w ogólnej liczbie 45 osób. Dziś rodzin żydowskich na przedmieściach nie ma. W 1860 r. ludność wynosiła 8295 osób w tem:

katolików kobiet 2363
  mężczyzn 2055
ewangelików kobiet 65
  mężczyzn 48
Żydów kobiet 1894
  mężczyzn 1870

W 1931 roku miasto liczy 11961 osób, w czym

Polaków rz. kat. mężczyzn 4324
  kobiet 5125
prawosławnych mężczyzn 74
  kobiet 55
Żydów mężczyzn 1087
  kobiet 1247
staroobrzędowców mężczyzn 13
  kobiet 24
Mahometan mężczyzn 4
Innych   9

 

Pod względem podziału na zawody jest:

rolników 75,00 %
robotników 20,00 %
rzemieślników i kupców 3,40 %
wolnych zawodów i funkcjonariuszy publ. 1,60 %

 

Budynków w mieście 512. Majątek miasta uszczuplony przez nieprzyjazne okoliczności wynosi dziś lasów 1531 ha, łąk i gruntów 356 ha, obszaru produkującego drewno 1420,90 ha. Obecna liczba mieszkańców wynosi niespełna 15000.

Suwałki

Jak głosi tradycja, w puszczy Uhoł osiadło w XV w. kilku Litwinów, których zwano „Suviłkai”, z czego powstała nazwa Suwałki.

Niewielka ta początkowo wieś rozrasta się do rozmiaru osady, którą August II nadaje kamedułom.

Do podniesienia osady Suwałki do godności miasta przyczynia się przeor O. Ildefons, który wyjednał u Augusta II odpowiedni przywilej z dnia 26 kwietnia 1710 r. Następnym przywilejem z dnia 3 grudnia 1715 r. kapituła konwentu uwalnia mieszkańców Suwałk od pańszczyzny na rzecz zakonników oraz nadaje im prawa mieszczańskie. Przywilejem tym został ustanowiony subdelegat (Symeon Podbielski), oraz pisarz (Antoni Rowiński), którzy wspólnie z 2 rajcami i 6 ławnikami mają sprawować władzę w mieście. Rajców i ławników wybierają mieszczanie, jednakowoż zakonnicy zachowują sobie prawo usuwania całej zwierzchności gminnej na wypadek, gdyby ta władzy swej używała dla krzywdy ludności. Spod władzy sądowej miejskiej wyłączeni zostali Żydzi, których sądzić ma dwór Żywa-Woda.

Nowe miasto otrzymuje pewną ilość placów pod budowle (300), 83 włóki pod uprawę, 300 morgów gruntu leśnego, pewną ilość łąk, prawo wycinania drzewa na budowle z lasów klasztornych, oraz zwolnienie na przeciąg 7 lat od opłat gruntowych, handlowych i targowych.

2 marca 1720 r. zostało nadane Suwałkom prawo magdeburskie oraz herb wyobrażający św. Rocha i św. Romualda z krzyżem.

Miasto rozwija się; przybywa ludności, domów, ulic. W 1816 roku zostają Suwałki stolicą województwa augustowskiego, zaś w 1834 r. stają się miastem gubernjalnem. W wyniku wojny światowej część północna guberni suwalskiej dostaje się Litwie, same zaś Suwałki zostały miastem powiatowem. Od 1 stycznia 1920 r. zaliczono je w poczet miast wydzielonych.

Miasto liczy obecnie 25000 mieszkańców. Posiada 3 kościoły, 1 cerkiew, 2 synagogi, 3 gimnazja (2 państwowe, 1 żydowskie), 1 gimnazjum kupieckie, 1 państwową szkołę mechaniczną oraz 5 szkół powszechnych.

Ponadto mają tutaj swoją siedzibę Bank Polski, Suwalski Oddział Wileńskiego Prywatnego Banku Handlowego, Spółdzielczy Bank Udziałowy, Komunalna Kasa Oszczędności pow. Suwalskiego i Bank Ludowy.

Posiada również 1 browar, fabrykę świec, nici, olejarnię, 2 czesalnie wełny, 2 mydlarnie, 3 fabryki trykotaży oraz elektrownię miejską.

Sejny

Jednem ze starszych miasteczek na pojezierzu są Sejny. O powstaniu Sejn istnieje podanie, że ziemię, na której rozbudowało się miasto, nadał król Władysław Jagiełło trzem zasłużonym w bojach z Krzyżakami, rycerzom. Od nich, gdyż byli w podeszłym wieku, wzięła nazwę okolica „Sieniai” co znaczy „starcy”[*].

Centrum Sejn.
Powiększ Fot. Centrum Sejn

Marcin Wawrzyńczak

W końcu XVI wieku Sejny liczyły kilkaset domów drewnianych i murowanych oraz rzekomo dwie drukarnie.

Na półwyspie Ostrowie jeziora Sejneńskiego mieścił się podobno zamek księcia Wiśniowieckiego Dymitra.

OO. Dominikanie, którzy przyjechali do Sejn w 1619 roku, przyczynili się w znacznym stopniu do odbudowy miasta i jego uświetnienia. Gdy miasto w 1655 r. podczas najazdu szwedzkiego zostało zniszczone, OO. Dominikanie doprowadzili go do poprzedniego niemal wyglądu. Staraniem ich wybudowano w 1778 roku ratusz z kolumnami wokoło, które, według panującego w XVII wieku zwyczaju, używano za pręgierze dla przestępców. Piętro ratusza przykrywał stożkowaty dach, ozdobiony her­bem Żmudzi, niedźwiedziem.

Gimnazjum, dziś biskupie, im. św. Kazimierza, znajdujące się w budynku podominikańskim, przyczyniało się do ożywienia ruchu miasta. Z chwilą upadku Rzeczypospolitej i ciągłych zmian Sejny upadają, zwłaszcza po pożarze w 1818 roku nie podniosły się już do poprzedniej świetności.

Dziś miasto liczy 3500 mieszkańców i posiada kościół podominikański, gmach gimnazjum biskupiego w pobliżu tegoż kościoła z XVII wieku, oraz starą bożnicę żydowską o ciekawej konstrukcji. W jednym z domów rzekomo zatrzymał się Napoleon, podczas pochodu na Moskwę. Od 1919 r. miasto wybudowało koszary K. O. P. i budynek szkoły powszechnej. Posiada stałe połączenie autobusowe z Suwałkami i Augustowem.

Sztabin

Nad rzeką Biebrzą, na południowym krańcu Pojezierza znajduje się o 25 km od Augustowa osada Sztabin. Mała wieś o początkowej nazwie Sokołowa, później Osinek, została rozbudowana przez hrabiego Karola Brzostowskiego i nazwana tak w 1820 roku. Nazwa ta, związana jest rzekomo z założonemi tu fabrykami odlewniczymi przez właściciela tych dóbr, które dostarczały okolicznej ludności i budującemu się Kanałowi Augustowskiemu żelaznych sztab. Z dóbr swoich na wzór Staszica uczynił hr. Karol Brzostowski fundację wieczystą. Na mocy swej darowizny zobowiązał gminę do gospodarowania pozostawionym kluczem folwarków z olbrzymimi lasami, a dochody miały być obracane na dobro gminniaków. Rosjanie, którzy unieważnili testament, nadali dobra sztabińskie, jako majorat, między innymi i rodzinie rosyjskiej Szachowskich. Ona to w dużej mierze przyczyniła się do dewastacji lasów. Dziś Fundacja Sztabińska, uszczuplona przez zaborców, znajduje się pod opieką Wydziału Powiatowego w Augustowie w zarządzie administratora inż. Kulczyckiego.

<rys. hr. Karot Brzostowski>

Z czasów wojny pamiętna jest praca P. O. W. Staraniem Fundacji wybudowano budynek szkoły powszechnej w 1935 r. Budująca się zaś szosa ma połączyć Augustów przez Suchowolę z Bia­łym­sto­kiem, co skróci obecną drogę o 30 km.

Filipów

Kolonizację całego Pojezierza przeprowadzono głównie w XVI wieku. Z tego też czasu pochodzi akt powstania osady Filipów, nadający mu w 1570 r. prawo magdeburskie. Akt nadania waruje osadnikom szereg swobód w zakresie samorządu, tudzież uprawnień rybołówczych, gdyż Filipów posiada dwa jeziora: Kamienne i Garbarek. Podatek z morga określony był na 2 grosze. Stefan Batory, który godnie podtrzymywał tradycje kolonizacyjne Jagiellonów, ufundował 6 włókami gruntu szkołę. W tymże czasie wybudowano kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Lata 1639–1657 niszczą całą północną połać Polski, więc nie ominęły i Filipowa, przy czym zaraza dziesiątkowała ludność w tym stopniu, że dłuższy czas nie zanotowano w księgach kościelnych chrztów. W późniejszych czasach odbudowany, stał się ważniejszym ośrodkiem swej okolicy. Istnieje wersja, iż na dzisiejszym cmentarzu marjawickim, znajduje się zakopana przez braci Minkiewiczów broń z czasów powstania Kościuszkowskiego.

Bargłów

14 km od Augustowa znajduje się wieś Bargłów, typowa dla tutejszego krajobrazu, jeżeli chodzi o zachodnią stronę pojezierza. Kolonizacja jej datuje się od niepamiętnych czasów. Znajdują do dziś po polach gospodarze różne pozostałości z czasów gospodarki przedhistorycznej, a mianowicie różne przedmioty kamienne z czasów epoki kamienia gładzonego. Rozwój wsi nowoczesnej i jej historyczne podstawy datują się od 1564 r., to jest od która otrzymała na daty erekcj i parafji cele własne 5 włók ziemi ornej i łąk oraz szereg przywilejów na korzystanie z drzewa, przemiału zbóż we młynach oraz prawo do dziesięciny z dóbr królewskich. Dzisiejszy kościół dwuwieżowy, wystawiony został w 1838 r. na miejsce poprzedniego, który, jak mówi kronika, miał długości 32 łokcie i 18 szerokości i kryty był słomą z osobną dzwonnicą. Osada liczy dziś 700 mieszkańców, posiada szkołę pięcioklasową, 4 sklepy, 1 restaurację, urząd gminny, pocztę, młyn parowy, mleczarnię spółdzielczą.

Raczki

O 22 km od Augustowa, a 15 km od Suwałk znajduje się pograniczna stacja przechodnia Raczki. Rozwój miasteczka ściśle jest związany z dziejami unji. Osada prawdopodobnie znajdowała się już dosyć dawno, natomiast najstarszym znanym dokumentem jest akt oddania kościoła w Raczkach, podpisany przez Marynę Hrechorową z domu Raczkównę, zamężną Marsalską w dniu 21 czerwca 1599 roku. Z biegiem lat dzięki małżeństwom w końcu XVIII wieku Raczki dostają się Pacom, a St. August Poniatowski wynosi je do godności miasta. Generał Ludwik Pac, jeden z wybitniejszych uczestników powstania listopadowego, idąc z duchem czasu, w 1822 r. założył fabrykę serwet i obrusów. Również w majątku swoim Dowspudzie wybudował według planów polskiego architekta Henryka Marconiego pałac, z którego pozostał tylko „ryzalit”, reszta zaś została przez Moskali rozebrana na budowle gospodarcze i sprzedaż. Obok urzędu gminnego stoi szereg domków, które były ongiś własnością hr. Paców, a także stał tam ratusz zburzony przez Moskali w 1863 roku za udział ludności w tym ruchu. Również kościół w Raczkach wybudowany został staraniem Ludwika hr. Paca. Wewnątrz kościoła znajdują się dwie płaskorzeźby, z których jedna przedstawia Paca w towarzystwie symbolicznej postaci niewiasty–Sztuki, przy czym korona na głowie to szczyt jednej z wieżyczek dawniejszego zamku pacowskiego. Druga przedstawia anioła, piszącego dzieje poległego rycerza, którego symbolizuje zbroja. Cennemi są figury Chrystusa, Jana Chrzciciela, a także szereg obrazów znanego malarza Wojciecha Gersona. Cmentarz przytulił mogiłę uczestników powstania 1863 roku. Dziś Raczki są punktem przejściowym do Niemiec i liczą 1600 mieszkańców, mają elektrownię, mleczarnię spółdzielczą, 37 sklepów, kilka restauracyj i są dość ruchliwym punktem targowym.

Cały majątek Paców, skonfiskowany za wdział Ludwika hr. Paca w powstaniu Listopadowem, zmarniał, a ocalała tylko z zamku wieżyczka, zwana „bocianią wieżą”, ocalała podobno od rozbiórki dlatego, że miały na niej gniazdo bociany. Ludwik hr. Pac umarł w Anglji[*] w 1835 r.

Bakałarzewo

Odległe od Suwałk o 20 km, położone jest tuż przy niemieckiej granicy w dolinie, opadającej ku rzece Rospudzie. U stóp wzgórza, na którem znajduje się osada, wpada rzeka do jeziora Sumowa, z którego wypływa dalej i wpada do jeziora Rospuda w Augustowie. Osada powstała w 1651 r., a dzisiejszy kościół modrzewiowy pochodzi z 1771 roku i wybudowany został przez Oraczkę, właściciela klucza folwarków w pobliżu. Kościół ten uległ zniszczeniu za Księstwa Warszawskiego, odbudowany jednak wkrótce i przywrócony do obecnego wyglądu. Na cmentarzu znajduje się grób Józefa Puciaty, pułkownika W. P. Księstwa Warszawskiego. Obecnie z powodu szczupłości kościoła drewnianego, buduje się kościół murowany.

W 1931 roku wybudowano tu nową szkołę murowaną, a prócz tego jest w Bakałarzewie urząd celny, strażnica K. O. P-u, ajencja pocztowa, spółdzielnie: spożywców i mleczarska. Ruchu stałego targowego nie ma, odbywa się tylko szereg jarmarków okolicznościowych.

Lipsk n/Biebrzą

Stara, dawna osada nad Biebrzą zwała się pono Biebrzan, lecz dzięki aktowi Stefana Batorego z 1580 roku zapewniono jej warunki rozwojowe na prawach magdeburskich i nadano miano Lipsk, na wzór wielkiego miasta handlowego w Saksonji. Jako kolonistów Batory sprowadził Węgrów siedmiogrodzkich w liczbie 70 rodzin, wybudował ratusz zapewnił mieszczanom szereg użytków w puszczy i na rzece. Lipsk pozostał jednak tylko osadą i pamiętny jest ze strasznych prześladowań unitów, którzy nie chcieli opuścić cerkiewki unickiej, stojącej na miejscu dzisiejszego kopca wolności. Obecny kościół katolicki, wybudowany przed wojną światową, uszkodzono w czasie operacyj wojennych w latach 1914–16, a odbudowany po odzyskaniu niepodległości.

O kilkanaście kilometrów od Lipska w stronę Augustowa znajduje się t. zw. Kozi Rynek, na którym znajdował się obóz powstańców z 1863 roku. O 6 km od tego miejsca znajduje się wielka bratnia mogiła powstańcza. Stoi tam krzyż drewniany.

Krasnopol

Krasnopol zawdzięcza powstanie swoje podskarbiemu litewskiemu Antoniemu Tyzenhausowi. Wieś ta oddalona od Suwałk o 15 km rozwijała się dość dobrze, jednak bliskość Sejn z góry przesądziła jej rozrost, gdyż handel kierował się chętniej staremi, znanemi sobie szlakami. Dziś Krasnopol liczy 2000 mieszkańców. Zapisał się on w dziejach naszego pojezierza licznym udziałem młodzieży w P. O. W. Dzięki powstaniu, zorganizowanemu przez tę organizację Litwini musieli opuścić w 1919 r. miasto, które zajęli na skutek celowej polityki niemieckiej, przekazującej osadę bezpośrednio Litwinom, a po raz wtóry usiłowali okupować osadę w 1920 r. w czasie najazdu bolszewickiego.

Wigry

Jezioro Wigry, jedno z największych[*] w Polsce, otoczone było niegdyś ogromną puszczą, w której dawni królowie urządzali łowy. Już w XVII wieku istniał tutaj dworzec myśliwski.

Półwysep wigierski z lotu ptaka.
Powiększ Fot. Półwysep wigierski
z lotu ptaka

Łukasz Przychodzki

Klasztor wigierski.
Powiększ Fot. Klasztor wigierski

Przemyslaw Wasilewski

W 1667 r. Jan Kazimierz oddaje wyspę Wigry i część puszczy Uhoł OO. kamedułom. Ci wybudowali na wyspie kapliczkę, usypali groblę i zabrali, się do trzebienia puszczy. Założyli dwie wioski: obecne Magdalenowo i Burdyniszki. W 1668 roku rozpoczęto budowę pustelni. Stanęły również budynki gospodarcze, tartak, młyny, browar i gorzelnia; urządzono 3 budy potażowe, których produkty spławiali Niemnem.

Wybudowano tutaj również kościół (1704–1745) nad którego ozdobami z bronzu, złota, srebra, alabastru itp. pracowały całe rzesze artystów.

Zakonnicy posiadali dobrze urządzone ogrody i sady, a nawet zwierzyńce, w których hodowano okazy złowione w puszczy.

O sposobie gospodarki kamedułów świadczą nazwy okolicznych wiosek: Huta, Ruda, Pieczysko Starypiec itp., powstałych w tamtych czasach. Bogactwo klasztoru zwiększały zapisy, darowizny i ofiary pobożnych.

Gdy w 1794 r. Suwalszczyznę zagarnęły Prusy, kamedułom zostały odebrane wszelkie dobra. Wigry zostały siedzibą nowej diecezji, kościół – katedrą, a ks. Karpowicz – biskupem wigierskim. Kamedułów z Wigier usunięto w 1800 r., osiedlili się oni wówczas na Bielanach pod Warszawą. W 1823 r. diecezja z Wigier została przeniesiona do Sejn, zaś w Wigrach utworzono probostwo.

Podczas wojny światowej kościół kamedulski ucierpiał bardzo. Przez 6 miesięcy był punktem obserwacyjnym rosyjskim, zaś Niemcy stawiali w nim konie. Po wojnie odbudowuje się powoli tak, że dopiero 15 sierpnia 1934 roku zostało odprawione pierwsze nabożeństwo.

Wiżajny

Wiżajny leżą nad jeziorem Wiżajny i Wistuć, w pobliżu miejsca, gdzie stykają się granice Polski, Niemiec i Litwy. Jest to niewielka osada, której powstanie sięga prawdopodobnie XVI w. Już w XVII w. Wiżajny były starostwem. Znajdował się tam kościół rzymsko-katolicki, a od 1842 roku – zbór ewangelicki. Po wojnie światowej, pod rządami polskiemi, Wiżajny rozwijają się coraz lepiej. Na rynku odbywają się tam targi dwa razy tygodniowo, oraz jarmarki.

Przed budynkiem szkolnym, wybudowanym w 1929 r. wzniesiono pomnik pierwszego marszałka Polski J. Piłsudskiego.

Na podkreślenie zasługuje w Wiżajnach Spółdzielnia Spożywców, która rozwija się nadzwyczaj dobrze.

W Wiżajnach znajduje się zarząd gminny, posterunek Policji P., Kasa Stefczyka, remiza Straży Pożarnej, oraz dowództwo Komp. K. O. P.

Jeleniewo

Leży ono w pięknej pagórkowatej części pow. suwalskiego. W pobliżu znajduje się w malowniczym położeniu, wśród zalesionych pagórków, folwark Jeglówek. Na jednym z nich, na t. zw. górze zamkowej, wznosił się kiedyś zamek książąt litewskich, służący do obrony przed Krzyżakami. W pobliżu zamku, na jeziorze, znajdowała się wyspa, obecnie zwana „Pustelnią”. O istnieniu zamku świadczą ślady bram i resztki muru obronnego.

Sopoćkinie

Leżą one na drodze z Augustowa do Grodna. Osada miała powstać jeszcze w XVII w., a założycielem jej miał być Sopoćko. Istniała tu kiedyś huta szklana, tartak i młyn wodny. Do starych budowli należy bożnica (XVII w.) oraz świątynia unicka, zamieniona po trzecim rozbiorze na cerkiew prawosławną.

Domy w Sopoćkiniach stoją jedne frontem, drugie szczytem do ulicy. Kiedyś bowiem stawianie domów frontem do ulicy należało do przywilejów szla­ch­ty sopoćkińskiej, chłopi zaś mogli swe domy stawiać szczytem do ulicy.

Na wysokich pagórkach w osadzie Angalji i Wieży, znaleziono urny, ołtarz do spalania ciał, noże, dzbanki itp. przedmioty, świadczące o życiu w tych stronach w bardzo dawnych — pogańskich czasach.

W pobliżu osady, na „Górze Chrzczonej”, w czasie prześladowań religijnych księża katoliccy po kryjomu odprawiali nabożeństwa i udzielali chrztu.

W pobliżu Sopoćkiń znajduje się dawny pałac Wołłowiczów, obecnie luksusowy zakład leczniczy dla nerwowo wyczerpanych.

Oto uwzględniliśmy w sposób bardzo ogólnikowy ważniejsze osady i miasteczka na całym pojezierzu, które należałoby jeszcze uzupełnić kilkonastoma wsiami, pięknie położonemi, a specjalnie nadającemi się na miejsca letniskowe. Do takich należą: 1. Bryzgiel nad jez. Wigry, 2. Kopanica, 3. Mikaszówka, 4. Czarny Bród, 5. Płaska, 6. Gorczyca, 7. Białobrzegi, 8. Szczebra, 9. Cimochowizna nad jez. Wigry, położona na trasie bitej Suwałki-Wigry-Sejny, 10. Giby nad jez. Heret w sąsiedztwie jez. Pomorze, 11. Kaletnik nad jez. Kaletnik, 12. Becejły nad jez. Mały i Duży Szelment, 13. Rutka-Tartak w pobliżu jezior Pobądzie i Kupowo, 14. Smolniki w kompleksie jezior: Czarne, Kojle, Przechodnie, Jaczno, Okrągłek, Gulbierz, Jałowo, Perty, Kamendul, Hańcza, 15. Żegary i Radziucze w pobliżu jezior Gaładuś, Sztabinki i Hołny, 16. Garbaś i Matłak w pobliżu jeziora Garbaś i wiele innych. Uwzględnione one zostaną przy opisywaniu poszczególnych szlaków turystycznych, wodnych i lądowych.

Ludność

Na terenie całego pojezierza prawie w 92% zamieszkuje i pracuje ludność polska. Zważywszy, że pojezierze od najdawniejszych czasów zawsze było wystawione najbardziej na oddziaływania rusyfikacyjne, specjalnie i celowo prowadzone przez Moskali — trzeba nabrać prawdziwego szacunku dla hartu tego mazurskiego ludu wiejskiego, który tę ziemię skolonizował swoją pracą, wytrwałością i trudem, uczynił polską i w tej polskości wytrwał wiernie przez najcięższe lata do chwili odzyskania niepodległości.

Pod względem składu narodowościowego stan ludności w obydwu powiatach przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Polacy 76240 86650
Litwini 12 6753
Niemcy 191 2549
Białorusini 5
Rosjanie 1517 6691
Żydzi 4716 7551
Razem 82676 110199  

 

Pod względem religijnym ludność pojezierza przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Rz.-kat. 74941 88388
Marjawici 176
Prawosławni 909 1203
Staroobrzędowcy 1500 5895
Ewangielicy 510 7036
Mojżeszowe 4816 7501
Razem 82676 110199  

 

Pod względem płci ludność pojezierza prawie dzieli się pół na pół: w powiecie augustowskim jest mężczyzn 38866, kobiet – 43810, a w suwalskim – mężczyzn 54564, kobiet – 55635.

POJEZIERZE AUGUSTOWSKO - SUWALSKIE
JAKO TEREN PRACY ARTYSTOW MALARZY.

Piękna przyroda naszego regionu zdołała nie tylko ściągnąć rzesze turystów, ciekawych cudów naszego krajobrazu, lecz przyszli i ci, którzy najbardziej może potrafią odczuć piękno – artyści.

Na razie są to pierwsze jaskółki, gdyż jeszcze okolice o ustalonej sławie malarskiej (Tatry, Pokucie, Kraków, Sandomierz, Kazimierz itp.) ciągną do siebie tłumy młodych artystów, jako przedmiot zainteresowań od dawna braci malarskiej.

<obr. TADEUSZ TRĘBACZ: Jarmark w Augustowie>

Do nas dotychczas nie przyjeżdżał nikt, czyje imię odbiło się głośnym echem w świecie nauki i sztuki.

<obr. TADEUSZ TRĘBACZ ul. Łazienna>

<obr. T. TRĘBACZ. Przystań na Netcie.>

Polska ma utarte szlaki, ustalone od dawna punkty, gdzie spotykać można corocznie szerokie sfery artystyczne, a wśród nich mistrzów o głośnych naz­wi­s­kach.

<obr. T. TRĘBACZ. Fragm. dzielnicy Limanowskiego.>

Panowie Karol Hiller i Tadeusz Trębacz stali się niejako pierwszymi pionierami rozsławienia piękna naszego krajobrazu, odzwierciedlając przepiękne fragmenty pojezierza na płótnie.

W ślad za tem ukazał się artykuł w czasopiśmie „Kino”, w którem autor rzuca śmiałą myśl nakręcania filmów plenerowych właśnie u nas. Cicha toń naszych jezior i pewnego rodzaju poetyczny smętek krajobrazu wniósłby nowe wartości w realizacji krajowego filmu.

Kto wie! Może zwabiony echem zachwytu artystów, przemysłowiec, odważy się zapoczątkować pracę, sugerowaną przez autora artykułów w Kinie.

<obr. T. TRĘBACZ Motyw uliczny.>

Korzystając z pobytu p. p. Hillera i Trębacza odwiedziliśmy ich pracownię, aby obejrzeć szereg ciekawych studjów malarskich – plan ich całoletniej pracy.

Plan ten przedstawia się imponująco, bo wynosi kilkadziesiąt plansz i płócien, bardzo ciekawych w ujęciu.

Pan Tadeusz Trębacz to artysta, którego przede wszystkiem interesują motywy urbanistyczne. Pokazując nam swe prace mówi z entuzjazmem o możliwościach pracy malarskiej u nas. Z prac jego wyziera cały szereg fragmentów naszego miasta, fragmentów, których charakterystyczne piękno odczuje laik li tylko, kiedy mu artysta je wskaże. Dziwiliśmy się Augustowowi, na który patrzyliśmy poprzez talent p. Trębacza.

<obr. K. HILLER.       Studjum (podwórze).>

Sumienny ten artysta potrafił wydobyć pędzlem ów nieuchwytny charakter małego miasteczka. Praca tem trudniejsza, gdyż Augustów nie posiada wybitnych motywów architektonicznych, gdzie by uderzył oczy widza taki czy inny styl epoki.

Należy spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości Augustów ujrzy sporo malarzy, zwabionych pięknem osiedla i okolicy. Turyści rozniosą swe zachwyty po Polsce, a nasza młoda brać malarska, żądna wrażeń pośpieszy tłumnie w nasze strony.

Z kolei prace p. K. Hillera, to szereg płócien, z których patrzy na nas cudna zaduma naszego krajobrazu. Zastygłe w bezruchu na szklanej toni kanału tratwy; olchy przybrzeżne, smukłe sosny na urwistych brzegach jezior, smuga ciemnych puszcz na widnokręgu, – to wszystko, na co z podziwem spoglądają oczy przybyszów, co daje natchnienie poetom i nosi na sobie piętno boskiej ręki.

<obr. KAROL HILLER: Studjum.>

Talent p. Hillera umie to wszystko niezwykle subtelnie, po mistrzowsku ująć i przykuć wzrok ciekawego widza.

Studja jego winneby ozdabiać nasze ściany mieszkań i reprezentacyjne lokale. Właśnie nie fotograf je, a prace artysty, który po przez swój talent potrafi wyczarować całe piękno naszej ziemi.

Przepiękna przyroda naszego krajobrazu, ponure wnętrza puszcz, egzotyczne ustronia o cicho drzemiących leśnych jeziorkach, splątane konary

<obr. K. HILLER: Studjum krajobrazowe (j. Necko)>

<obr. K. HILLER: Studjum krajobrazowe (kanał)>

drzew i olbrzymie wykroty, jednocześnie roześmiane fale jezior wśród pól, zarosłe u brzegów kępami sitowia i tataraku – oto niecodziennie spotykane motywy o wspaniałym walorze artystycznym.

<obr. K. HILLER: Stud. krajobr. (flisy).>

Te cudne krajobrazy o zmierzchu letnim, kiedy unoszą się nad wodami siwe mgły i sznury przelotnego ptactwa wodnego, ożywiają smętek pejzażu, są w swoim rodzaju pięknem głęboko zapadającym w duszę widza.

Dziewiczy jest pod tym względem nasz teren, – mało o nim wie się w Polsce. A przecież krajobraz nasz może jedyny w Polsce jest cennym terenem dla studjów artystów–malarzy.

Przyroda Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego to do pewnego stopnia przyroda pięknej Finlandji – kraju tysiąca jezior i lasów.

Zapomniany ten zakątek dopiero się odkrywa, dopiero zaczyna zwracać na siebie uwagę i ściągać liczne rzesze spragnionych piękna krajobrazu turystów. Dotychczas piękno naszego krajobrazu li tylko potrafił uchwycić objektywem artysta-fotograf p. J. Rotsztejn, zdjęcia którego zyskały sobie uznanie na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu, a które w postaci kart pocztowych dziesiątkami tysięcy corocznie są rozkupywane przez turystów; one to w przeważnej ilości posłużyły również jako ilustracje do niniejszego przewodnika.

CZĘŚĆ II

 

TURYSTYKA

 

 




Powiat augustowski





Pod red. HENRYKA KODZIA.








<fot. Jedziemy na wycieczkę.>

POBYT I ZWIEDZANIE MIASTA

Przybywający do miasta turyści przyjeżdżają koleją, ew. autobusem. W pierwszym wypadku wysiadają na dwóch dworcach kolejowych: „Augustów” lub „Augustów-Port”. O ile turysta ma zamiar zatrzymać się w mieście, wysiada na stacji kol. „Augustów”, o ile zaś turysta ma zapewnione mieszkanie w Oficerskim Yacht Klubie, zatrzymuje się na przystanku kolejowym „Augustów-Port”. (Na stacji Augustów-Port nie ma dorożek).

<fot. Augustów – panorama miasta.>

Budynek dworca kolejowego w Augustowie.
Powiększ Fot. Budynek dworca
kolejowego w Augustowie.

Jerzy Granowski

Stacja kol. „Augustów” znajduje się o 3 km od miasta. Dojazd odbywa się dorożkami. W czasie letniego sezonu bywa